Home / felietony / Jaki był telewizorowy A.D. 2018?

Jaki był telewizorowy A.D. 2018?

Koniec roku to czas nie tylko zadumy i refleksji, lecz także analiz i podsumowań. W związku z tym spróbuję w dużym skrócie opisać trendy i tendencje w świecie telewizorów w odchodzącym 2018 roku.

Nie ulega wątpliwości, że po przełomowym roku 2017, kiedy to nastąpiła ofensywa telewizorów OLED różnych marek oraz starcie tychże w telewizorami LCD, rok 2018 nie przyniósł większych zmian. Ci producenci, których OLED-y debiutowały w roku 2017 przedstawili nową generację tych telewizorów ‒ dojrzalszych i bardziej dopracowanych. Doszło też do zróżnicowania OLED-owej oferty ‒ pojawiły się OLED-y bardziej przystępne, choć nadal z matrycami od tego samego producenta. Panasonic wprowadził serię FZ800 ‒ tańszą od flagowej FZ950. Podobnie zrobiło Sony z AF8, choć jesienią zadebiutowała też całkowicie nowa, flagowa seria AF9 (test w numerze). Największe różnice pomiędzy OLED-ami można dostrzec w ofercie LG, gdzie seria B8 wyraźnie ustępuje bardziej zaawansowanej C8 i to nie tylko ze względu na inny procesor obrazu.

LG alpha 9 procesor

Choć OLED-y zdominowały flagowe serie telewizorów u takich producentów jak LG, Panasonic, Philips, czy Sony, telewizory LCD próbują się bronić, często z powodzeniem. Samsung wprowadził nową generację QLED-ów, która, pozbawiona większości mankamentów poprzedników, i wyposażona w rozwiązania poprawiające czerń i kontrast, stanowi realny postęp dla koreańskiej marki. Niewiele zabrakło, aby QLED-y zostały najlepszymi telewizorami LCD tego roku ‒ sprawa rozbiła się o algorytmy sterowania wielostrefowym podświetleniem oraz o niewłaściwą charakterystykę jasności. Także firma LG, po latach zastoju, znacznie uatrakcyjniła ofertę swoich telewizorów LCD, wprowadzając tzw. pełne podświetlenie, co uczyniło modele w rodzaju 55SK9500, najlepszymi na rynku telewizorami LCD z matrycami typu IPS.

Zupełnie inaczej do kwestii rozwoju telewizorów LCD podeszli producenci japońscy oraz Philips. Ten ostatni wyposażył swoje najlepsze telewizory LCD w niskokontrastowe, lecz tanie matryce typu IPS. Podobnie uczynił Panasonic, którego flagowa seria FX780 (w większości na IPS-ach), pomimo licznych usprawnień, pod względem czerni i kontrastu jest tylko cieniem takich udanych poprzedników jak DX900, czy EX780. Koncern z Osaki poszedł jeszcze o krok dalej podejmując bardzo kontrowersyjną decyzję o wprowadzeniu do oferty, po raz pierwszy w swojej historii, tzw. telewizorów „pseudo 4K” (seria FX740) z tanimi, lecz kiepskimi matrycami IPS RGBW. Całe szczęście, że oszczędzono tego polskim klientom. Jeśli chodzi o Sony, to po mistrzowskich konstrukcjach telewizorów w rodzaju serii XE93, czy ZD9, na rok 2018 przygotowano modele, które w większości aspektów jakości obrazu były jeszcze lepsze, z wyjątkiem … czerni i kontrastu. Jeżeli porównamy takie telewizory, jak 55XF9005 ze starszym 55XE9305, czy 65ZF9 z modelem 65ZD9 sprzed dwóch lat, okaże się, że w zasadzie ustępują one poprzednikom tylko pod względem kontrastu, choć to przecież właśnie kontrast stanowi jeden z kluczowych parametrów decydujących o jakości obrazu. Trudno powiedzieć, dlaczego firma Sony zdecydowała się na taki właśnie, dość kontrowersyjny krok, ale wróble ćwierkają, że w 2019 roku ta „polityka” nie będzie kontynuowana. Czyżby triumfalny powrót zaawansowanego podświetlenia typu Slim / Master Backlight Drive? Nie sądzę, ale pożyjemy i zobaczymy.

Nieco inną drogą od firm „głównego nurtu” (LG, Samsung, Sony itp.), podążają tacy producenci jak TCL, Toshiba, czy Sharp. Tym, co ich wyróżnia, jest oferowanie niemal wyłącznie telewizorów z wyświetlaczami klasy 60Hz (pomijam 120-hercowe OLED-y Toshiby, które są rzadkością) i tym samym całkowity brak modeli z matrycami 120Hz, co ma oczywiste przełożenie na jakość odwzorowania obrazów ruchomych (ich ostrość i rozdzielczość). Wielokrotnie przypominałem przedstawicielom Sharpa, TCL-a i Toshiby o tym, że decydując się na pozostanie przy 60Hz praktycznie nie będą w stanie nawiązać równorzędnej walki z obozem 120Hz, do którego należą liderzy telewizorowego rynku. Na szczęście w kuluarach mówi się, że w 2019 roku jeden z producentów z „klubu 60Hz” wyłamie się i wreszcie zaoferuje telewizory 120Hz klasy średniej. Czy tak się stanie? Zobaczymy.

Samsung Frame 2018

Na koniec warto odnotować wysiłki i starania firm z tzw. drugiego nurtu. W 2018 roku Toshiba wprowadziła na rynek pierwsze modele telewizorów z obsługą HDR oraz zmieniła sieć dystrybucji (więcej o tym w wywiadzie wewnątrz numeru). Z kolei TCL, po sukcesie serii C70, wprowadził jej następczynię, która, choć technicznie lepsza niemal pod każdym względem, plasuje się jednak w wyższej kategorii cenowej i to pomimo matryc klasy 60Hz. Czy aktualna strategia firmy TCL pozwoli jej zwiększyć sprzedaż i udział w rynku? Trudno powiedzieć, ale nie da się ukryć, że producent ten jest ostatnio bardzo aktywny. Najmniej można powiedzieć o planach Sharpa. Marka ta, po licznych zawirowaniach własnościowych, wyszła ostatnio na prostą i planuje dużą ofensywę produktową wiosną 2019 roku. Miejmy nadzieję, że wraz z nowymi modelami telewizorów zmieni się także polityka marketingowa tej marki i dziennikarze techniczni wreszcie będą mogli regularnie testować telewizory Sharpa, co od dobrych paru lat nie było niestety możliwe.

Korzystając z okazji chciałbym życzyć wszystkim Czytelnikom, producentom telewizorów oraz przedstawicielom współpracujących agencji PR aby nadchodzący rok 2019 był pod każdym względem lepszy od mijającego.

Tomasz Chmielewski