Samsung HW-N400 soundbar
Home / info / Samsung HW-N400 – test

Samsung HW-N400 – test

HW-N400 to najmniejsza grajbelka marki Samsung. Jest to urządzenie jednoelementowe, tzn. pozbawione zewnętrznego subwoofera. W chwili gdy piszę te słowa (3 lipca 2018 r.), N400 nie jest jeszcze w sprzedaży, ale 19 czerwca br. przedstawiciel producenta zapewnił mnie, że cena N400, cytuję …

Nie przekroczy 1000 PLN brutto.

Oznacza to, że, po pierwsze, HW-N400 będzie znacznie tańszy niż w Wielkiej Brytanii, gdzie sugerowana cena detaliczna wynosi aż 300 funtów (niemalże 1500 złotych po kursie z 03.07.2018). Po drugie, N400 będzie niemal dwa razy droższy od posiadającego zewnętrzny subwoofer modelu HW-K360. Jedno pudełko dwa razy droższe od dwóch? Gdzie tu sens? Jak zwykle odpowiedź tkwi w szczegółach.

Konstrukcja

Samsung HW-N400 jest małą grajbelką o długości 64 cm, co oznacza, że jest aż o 26 cm krótszy od znakomitej Yamahy YAS-107.

Charakterystyczną cechą N400 jest dość kanciasta obudowa oraz wykonana z metalowej siatki osłona przetworników. Po prawej stronie obudowy znajdziemy 4 przyciski (włącznik, głośność, źródło).

Metalowy przód (siatka) daje N400 przewagę na przykład nad Yamahą YAS-107 pokrytą tekstylną „skarpetą”, którą można przypadkowo rozciąć. N400 jest wolny od tego ryzyka.

Za brzmienie odpowiada wzmacniacz klady D oraz cztery przetworniki, po dwa na każdy kanał. Producent nie podaje szczegółowych danych technicznych – zresztą proszę rzucić okiem na stronę z instrukcji, na której nie ma ani słowa o mocy wzmacniacza, czy liczbie i rodzaju przetworników.

Jeżeli wierzyć poniższemu zdjęciu opublikowanemu przez producenta na jego brytyjskiej stronie, w belce znajdziemy dwie odwrócone wysokotonowe kopułki oraz dwa stożkowe głośniki nisko-średnio tonowe. Teoretycznie mniejszy przetwornik mógłby też być membraną bierną, ale, po pierwsze, nie mają one takiego kształtu oraz, po drugie, rozciągnięcie i szczegółowość wyskich tonów wskazują na istnienie oddzielnego przetwornika wysokotonowego.

Głośniki średnio-niskotonowe generują dźwięk bezpośrednio oraz przez jeden wspólny kanał basrefleksu …

… umieszczony z tyłu po lewej stronie budowy (patrząc od przodu).

Jeśli chodzi o złącza, to do dyspozycji mamy dwa gniazda HDMI, optyczne, wejście 3,5 mm oraz USB.

Za łączność bezprzewodową odpowiada Bluetooth.

Wrażenia z testu

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że w przeciwieństwie do jednoelementowego HW-MS650, Samsung N400 nie wymaga długiego okresu docierania i wygrzewania. Praktycznie, po 2-3 dniowym dotarciu, gra dobrze już po kilku lub kilkunastu minutach.

Pierwszą rzeczą, która „rzuca się w uszy” jest piękny środek pasma z bardzo dobrą artykulacją głosów. Trzeba przyznać, że słuchając N400 ma się wrażenie, że nic nie stoi na przeszkodzie aby napawać się pięknem wokali. Naturalna reprodukcja głosów jest główną zaletą N400, która od razu zrobiła wrażenie nie tylko na mnie, lecz także na kilku osobach postronnych, które miały okazję posłuchać N400.

W ustawieniach fabrycznych ogólna równowaga dźwiękowa jest lekko przesunięta w stronę wysokich tonów. Jeśli chodzi o górę pasma, to jest ona dobrze „zszyta” ze środkiem. Jest może troszkę „jasnawa” (nie powiedziałbym, że jest jasna, czy ostra), ale za to nasycona dużą ilością szczegółów. W porównaniu np. z soundbarami Yamahy, niektórym osobom góra może wydać się nieco zbyt jasna lub za ostra, ale, po pierwsze, mamy regulację tonów wysokich („treble” w menu), a po drugie jest to też kwestia przyzwyczajenia. Uważam, że zarówno ilość, jak i jakość detali jest naprawdę wysokiej klasy, jak na tak tani soundbar. N400 nie ma tendencji do „plucia” sybilantami, czy innymi ostrymi detalami w stronę słuchacza. W ogóle brak mu tej suchości i kliniczności, którą można było usłyszeć kilka lat temu w pierwszych konstrukcjach z kalifornijskiego laboratorium Samsunga.

Bas N400 bardzo fajnie uzupełnia środek pasma. Oczywiście ze względów konstrukcyjnych nie schodzi on nisko ‒ co to, to nie. Nie sądźcie, że w drugiej minucie pierwszego utworu ze ścieżki dźwiękowej filmu Interstellar usłyszycie pełnię basu. Główną zaletą basu z N400 jest jego zręczność, szybkość oraz, nade wszystko, konturowość. Tym właśnie Samsung N400 różni się np. od bardzo udanej Yamahy YAS-107, która oferuje cieplejsze i nieco łagodniejsze brzmienie, choć z nieco rozdętym basem, zwłaszcza gdy włączymy funkcję jego podbicia. Niskie tony Samsunga N400 są inne ‒ one nigdy nie dudnią, nigdy nie buczą i to nawet przy maksymalnym ustawieniu „+6” oraz ustawieniu soundbara blisko ściany. Bas niemal zawsze pozostaje pod kontrolą, jest ponadto dobrze zróżnicowany i, co najważniejsze, konturowy. Ponadto, bas jest bardzo rytmiczny – w wielu utworach nie mogłem oprzeć się pokusie przytupywania nogą w rytm muzyki ‒ to bardzo dobra cecha sprzętu. Co więcej, rytm basu nie wydaje się być opóźniony w stosunku do reszty pasma, czego nie da się powiedzieć o wielu soundbarach z subwooferem, które grają sztucznie napompowanym, często dudniącym, a nawet niemal jednonutowym basem (jak np. Panasonic HTB488/688).

Inną pozytywną cechą Samsunga N400 jest brak dokuczliwych zniekształceń nawet przy wysokim poziomie głośności. Brak też zmiany charakteru brzmienia przy wysokich poziomach wysterowania (nawet jeśli podbijemy bas z fabrycznego „0” do „+6” (maksimum). To wszystko świadczy o dopracowaniu produktu przez projektantów. Przyznam, że pewnego popołudnia trochę „pokatowałem” małego N400 na wysokich poziomach głośności i poradził sobie doskonale ‒ prędzej poddały się moje uszy niż membrany w N400. Słychać, że N400 nie jest „jakąś tam” konstrukcją budżetową, lecz solidnie wykonanym i kompetentnie zaprojektowanym soundbarem – wzmacniacze i przetworniki są dobrze dobrane i mają zaskakująco spory zapas dynamiki, jak na tak niewielkie urządzenie. To zaskakujące, że tak mały i przystępny produkt może być tak dobry pod tym względem. Do tej pory pamiętam dwa razy większego soundbara Samsunga sprzed kilku lat (model HW-H7501 z 2014 roku), który niemalże „rzęził” przy wysokim wysterowaniu. No tak, ale wtedy Samsung nie miał jeszcze laboratorium w Kalifornii kierowanego przez Alana Devantiera. To właśnie jemu (ex Harman Kardon, członek AES) i jego zespołowi zawdzięczamy ogromny postęp, jaki dokonał się w sprzęcie audio Samsunga po 2014 roku.

Jeśli chodzi o stronę użytkową, to podczas testu Samsung N400 współpracował z wieloma telewizorami, począwszy od Samsunga 55NU8042, LG 55SK8100, 55SK9500, aż do Panasonica 55FZ800, czy Samsunga 55Q6FN, głównie przez Bluetooth. Najlepiej wychodziła mu współpraca z Samsungami głównie z powodu braku opóźnienia sygnału. Z innymi markami było opóźnienie: niewielkie, ale zauważalne.

Jeśli chodzi o wady, to mógłbym przyczepić się do pilota, którego przyciski, zwłaszcza „vol” (głośność) i „bass” (bas) trochę „hałasują” . Co ciekawe, pozostałe przyciski są miękkie, gumowe, ale te dwa największe i najważniejsze – plastikowe, twarde i … głośnawe. Inaczej, przyciski te przy intensywnym używaniu “klikają” lub „cykają”, co nie każdy lubi i co mnie trochę irytowało.

z lewej pilot soundbara N400, z prawej telewizora 55Q6FN

Po drugie, jeśli kupimy telewizor Samsunga, np. 55Q6FN, to piloty od TV  i od soundbara wyglądają na pierwszy rzut oka niemal identycznie, co sprawia problemy jeśli zechcemy nie tylko regulować głośność, lecz także barwę dźwięku. To pierwsze możemy zrobić za pomocą pilota od TV, to drugie ‒ już tylko pilotem od soundbara. Mając przez kilka tygodni N400 oraz 55Q6FN często łapałem się na tym, że brałem do ręki niewłaściwego pilota. Moim zdaniem Samsung powinien opracować do swoich soundbarów pilota o zupełnie innym kształcie. Inspiracja świetnymi pilotami Yamahy byłaby wysoce wskazana.

Ogólnie oceniam Samsunga N400 jako godnego konkurenta znakomitej Yamahy YAS-107. Yamaha oferuje cieplejsze brzmienie z bardziej miękkim basem. Z drugiej strony Yamaha jest większa, natomiast to, co Samsung jest w stanie wydobyć z tak małej obudowy N400 (którą z łatwością można zmieścić pod telewizorami w rodzaju Samsunga 55Q6FN) stawia go jeśli nie na czele listy rankingowej małych soundbarów, to na pewno w ścisłej czołówce. Moim zdaniem, obok ww. Yamahy, Samsung HW-N400 jest, jednym z najlepszych jednoelementowych soundbarów na rynku, a jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek jakości brzmienia do gabarytów, to nie będzie ulegać wątpliwości, że Samsung HW-N400 to bez wątpienia najlepszy mały soundbar na rynku (tak, testowałem Bose’a Solo 5 i nadal wolę Samsunga).

Porównanie z Yamahą YAS-107 (cena ok. 900 zł)

O Yamasze napisałem sporo powyżej, a więc tylko podsumujmy: dłuższa, pokryta materiałem tekstylnym, mająca o 50% więcej  przetworników od N400 oraz wyjście na subwoofer. Cieplejszy dźwięk niż N400, przez co nieco gorzej brzmi na rocku. Z dużo lepszym pilotem od N400, ale bez wyświetlacza. Ogólnie jeden z najlepszych soundbarów do 1000 złotych i główny konkurent N400.

Porównanie z JBL Bar Studio (cena ok. 700 zł)

JBL Bar Studio to chyba najmniejszy jednobelkowy soundbar na rynku. Testowałem go kilka miesięcy temu i mogę stwierdzić, że brzmieniowo JBL i Samsung są po jaśniejszej stronie soundbarowej neutralności, podczas gdy ww. Yamaha jest po stronie cieplejszej. W związku z tym JBL i Samsung lepiej spisują się na muzyce rockowej. Na przykład stare przeboje zespołu Perfect wypadły moim zdaniem dużo lepiej na JBL i Samsungu niż na Yamasze. JBL ma podobne brzmienie do Samsunga, może ciut ostrzejsze i nie z tak mocnym basem jak w N400. Jest też tańszy o około 250-300 złotych (przy założeniu, że N400 pojawi się na rynku w cenie 999 zł). Ponadto, JBL Bar Studio jest 2,5 cm krótszy od N400. Osobiście wolałbym N400, bo Samsung ma przewagę na basie, chociaż JBL też jest ciekawą, no i sporo tańszą konstrukcją.

Jak gra Samsung HW-N400?

Amatorskie urządzenie rejestrujące zmieniło nieco brzmienie wyostrzając zanadto górę pasma i spłycając niskie tony, ale pozostały charakter został mniej więcej zachowany. Na zdjęciu poniżej, soundbar Samsung HW-N400 został umieszczony pod telewizorem Samsung 55Q6FN (z gamy modelowej na rok 2018), z którym współpracował znakomicie.

W poniższym teście wykorzystałem fragmenty następujących utworów muzycznych:

  • “Axel F.” z filmu “Gliniarz z Beverly Hills”,
  • “Un Ghjornu” zespołu Barbara Furtuna,
  • “Be Free” autorstwa Vidyi Vox,
  • “Danke Schoen” Wayne’a Newtona,
  • “No Sanctuary Here” – Marian Herzog/Chris Jones.

Werdykt

HW-N400 to najmniejsza grajbelka marki Samsung. Jest to urządzenie jednoelementowe, tzn. pozbawione zewnętrznego subwoofera. W chwili gdy piszę te słowa (3 lipca 2018 r.), N400 nie jest jeszcze w sprzedaży, ale 19 czerwca br. przedstawiciel producenta zapewnił mnie, że cena N400, cytuję ... Nie przekroczy 1000 PLN brutto. Oznacza to, że, po pierwsze, HW-N400 będzie znacznie tańszy niż w Wielkiej Brytanii, gdzie sugerowana cena detaliczna wynosi aż 300 funtów (niemalże 1500 złotych po kursie z 03.07.2018). Po drugie, N400 będzie niemal dwa razy droższy od posiadającego zewnętrzny subwoofer modelu HW-K360. Jedno pudełko dwa razy droższe od dwóch? Gdzie tu sens?…

Samsung HW-N400

ocena ogólna

Świetny

Jeden z najlepszych małych jednoelementowych soundbarów na rynku. Spisze się świetnie w małym salonie lub sypialni. Dostarczy dobrej jakości niezniekształcony dźwięk, którego dynamika jest znacznie większa niż sugerują to gabaryty samej belki. Gorąco polecam.

jakiekolwiek użycie i/lub wykorzystanie znaczka nagrody wymaga uprzedniej zgody redakcji

Tomasz Chmielewski