Home / testy / Toshiba 55ZL1 cz.II

Toshiba 55ZL1 cz.II

W drugiej części testu flagowej Toshiby 55ZL1 opisujemy wyniki pomiarów oraz jakość obrazu z tego telewizora.

WYŚWIETLACZ

W Regzie 55ZL1 zastosowano 55-calowy panel LCD produkcji Samsunga. Wyświetlacz podświetlono za pomocą 3072 diod LED umieszczonych bezpośrednio za ekranem (tzw. pełne podświetlenie LED). Diody są strefowo wygaszane (ang. local dimming), a każda z 512 stref obejmuje po 6 diod. Toshiba nazywa ten układ PROLED 512. Zobaczmy jak działa w praktyce:

Ponieważ liczba diod oraz wygaszanych stref jest dużo mniejsza niż liczba pikseli, układ wygaszania diod działa podobnie jak w innych konstrukcjach tego typu, tj. dość zgrubnie, tworząc aureole wokół jasnych obiektów (tzw. halo effect). Najlepiej widać to pod kątem:

W przypadku grupy białych obiektów aureole są odpowiednio większe:

O ile taki rezultat nie jest dla nas zaskoczeniem ze względu na specyfikę działania strefowo wygaszanych LED-ów, których liczba jest 675 razy mniejsza niż liczba pikseli obrazu, nie ulega wątpliwości, że tego typu rozwiązanie jest mimo wszystko dalekie od doskonałości, pomimo iż zdecydowanie poprawia kontrast i głębię czerni. Pod tym względem Toshiba 55Zl1 nie różni się znacząco od innych lokalnie “wygaszanych” LED-ów jak świetny Sony KDL-46HX900 czy dość kontrowersyjny Philips 46PFL9705. Jednakże o ile nas pamięć nie myli, mniejsze aureole widzieliśmy już w telewizorach Infinia 42LE8500 czy 47LX9500 firmy LG.

Jak już wspominaliśmy, 55Zl1 ma pełne podświetlenie diodami LED, w związku z czym przy włączonym strefowym wygaszaniu nie ma praktycznie mowy o jakiejkolwiek nierównomierności podświetlenia. Jednakże jeżeli wyłączymy strefowe wygaszanie to zobaczymy coś takiego:

W tym wypadku zdjęcie nie oddaje dobrze rzeczywistego stanu rzeczy. W praktyce jedyne rozjaśnienia zaobserwowaliśmy w prawym górnym rogu ekrany (mniejsze) oraz na środku, przy górnej krawędzi ekranu (większe), a widoczne na zdjęciu pozostałe rozjaśnienia wynikają ze zmiany stopnia “wycieku” światła z wyświetlacza LCD w zależnośc od kąta patrzenia (obiektyw aparatu umieszczony był na wysokości środka ekranu). Nie są to duże błędy, jednakże lojalnie o nich informujemy. Najważniejsze, że znikają po włączeniu strefowego wygaszania.

 

FILTR EKRANOWY

Jak już wspominaliśmy, Toshiba, która nie wytwarza dużych matryc LCD, do swojej flagowej Regzy 55ZL1 postanowiła wybrać wyświetlacze firmy Samsung. Od koreańskiego producenta pochodzi też najprawdopodobniej filtr ekranowy, którego właściwości są jeśli nie identyczne to bardzo zbliżone do filtrów zastosowanych w takich Samsungach jak UE46C8000 czy UE46C9000. Przejęcie, niejako “z dobrodziejstwem inwentarza”, przyciemnianego, barwionego filtra zaowocowało dobrym tłumieniem odblasków i świetną czernią absorpcyjną, ale też pewną dozą znanej z ww. Samsungów plastikowatości obrazu oraz, niestety, gubieniem szczegółów w cieniach.

Naszym zdaniem do kina domowego lepszy byłby filtr szklany, np. taki jaki Toshiba zastosowała w modelach 40WL768 czy choćby 40VL748.

 

AUTOKALIBRACJA

Zanim przejdziemy do opisania wyników naszych pomiarów, najpierw kilka słów o autokalibracji. Toshiba 55ZL1 jest jednym z nielicznych telewizorów posiadających funkcję samokalibrowania się. Dzięki wbudowanemu generatorowi plansz testowych oraz możliwości podłączenia zewnętrznego miernika, telewizor jest w stanie samemu zmierzyć skalę szarości i generowane kolory, porównać je ze wzorcem z tablicy LUT (ang. look up table) oraz dokonać stosownej korekty, tak aby kolory i skala szarości były jak najbardziej zbliżone do wzorca.

Autokalibracja jest dostępna tylko i wyłącznie w trybie Hollywood Pro. Telewizor współpracuje z miernikiem TPA-1 (Toshiba Picture Analyzer), który na zamówienie Toshiby produkuje znana firma X-Rite. TPA-1 jest odpowiednikiem produkowanego przez firmę X-Rite komercyjnego kolorymetru i1 Display Pro (na zdjęciach poniżej).

 

 

Jedyną zewnętrzną różnicą pomiędzy TPA-1 a i1 Display Pro jest kolor: TPA-1 jest czarny, a i1 srebrno-czarny.

Niestety, pomimo ceny telewizora rzędu 16000-18000 zł miernik TPA-1 nie jest standardowo dostarczany razem z nim, lecz dostępny za dodatkową opłatą w wysokości ok. 500-600zł. Pomimo tego, jest to atrakcyjna cena, bowiem w sprzedaży detaliczneh i1 Display Pro kosztuje 950 zł.

Proces autokalibracji przebiega dwuetapowo. Autokalibracja kolorów jest bardzo krótka i zajmuje ok. 20-30 sekund. Z kolei autokalibracja skali szarości i temperatury barwowej jest dłuższa i trwa ok. 4 minut 15 sekund. Zwracamy uwagę, że domyślnie ustawiona gamma ma wartość 2,4 zalecaną przez wielu specjalistów do całkowicie zaciemnionych pomieszczeń kina domowego. Jednakże my zmieniliśmy ją na 2,2 w celu uzyskania zgodności ze standardem Rec. 709.

Uwaga! Autokalibracja zachodzi przy wyłączonym układzie strefowego wygaszania. Jak się okaże w dalszej części testu, taka a nie inna decyzja inżynierów będzie miała dalekosiężne konsekwencje.

Poniżej przedstawiamy wybrane zdjęcia z przebiegu kalibracji kolorów:

Kalibracja składowej czerwonej (R):

 

Kalibracja składowej zielonej (G):

 

Kalibracja składowej niebieskiej (B):

 

Informacja o zakończeniu procesu kalibracji:

 

KOLORY

Uwaga! Jeśli nie zaznaczono inaczej, wszystkie pomiary przeprowadzono z wyłączonym układem strefowego wygaszania diod LED (w menu Toshiby nazwanym “kontrolą podświetlenia LED”, jak na poniższym zdjęciu).

 

Diagram chromatyczności – tryb Hollywood Pro przed autokalibracją

 

Diagram chromatyczności – tryb Hollywood Pro po autokalibracji

 

Porównanie błędów odwzorowania kolorów (delta E) przed i po autokalibracji – im mniej tym lepiej

Jak widać autokalibracja poprawia odwzorowanie kolorów podstawowych – w przypadku czerwieni błąd jest poniżej progu dostrzegalności (delta E < 3). Nieźle!

 

Zbieżność składowych RGB – tryb Hollywood Pro przed autokalibracją

 

Zbieżność składowych RGB – tryb Hollywood Pro po autokalibracji

Podobnie jak na diagramie chromatyczności, widać, że autokalibracja składowej niebieskiej nie do końca się udała. W przypadku R i G jest świetnie.

 

Temperatura barwowa – tryb Hollywood Pro przed autokalibracją

 

Temperatura barwowa – tryb Hollywood Pro po autokalibracji

Jak widać z wykresów, wpływ autokalibracji na przebieg temperatury barwowej jest raczej niewielki. W sumie biel i jasne szarości (50-100 IRE) są trochę zbyt ciepłe: mają 6000K zamiast 6500K.

Przed nami najciekawsza (a dla miłośników dobrze widocznych detali w cieniach – najważniejsza – część pomiarów): badanie charakterystyki jasności i przebiegu współczynnika gamma. Aby lepiej przedstawić wyniki pomiarów tych parametrów, będziemy prezentować je parami.

Charakterystyka jasności – tryb Hollywood Pro przed autokalibracją

Gamma – tryb Hollywood Pro przed autokalibracją

 

Charakterystyka jasności – tryb Hollywood Pro po autokalibracji

 

Gamma – tryb Hollywood Pro po autokalibracji

Jak widać z powyższych wykresów, po autokalibracji nie uzyskujemy idealnego przebiegu charakterystyki jasności. Dlaczego tak jest? Zanim odpowiemy na to pytanie, zostawmy na chwilę kwestię norm i wzorców. Od strony subiektywnej po kalibracji jest lepiej bowiem zakres 10-35 IRE jest wyraźnie rozjaśniony, co bardzo poprawia widoczność szczegółów w cieniach, która przed kalibracją była niezadowalająca, co z kolei było głównym powodem naszych narzekań w teście subiektywnym. Z drugiej strony przypominamy, że telewizor przeprowadza autokalibrację przy wyłączonej “Kontroli podświetlenia LED”, czyli przy deaktywowanym układzie strefowego wygaszania diod (w trakcie wyświetlania plansz testowych widać to gołym okiem po znacznie gorszej czerni – ok. 0,061 cd/m2). Jednakże nie ulega wątpliwości, że działanie tego typu układów może w istotny wpłynąć na charakterystykę jasności. Zobaczmy zatem jak “wygląda” charakterystyka jasności i gamma po autokalibracji, ale z WYŁĄCZONYM układem strefowego wygaszania LED-ów.

Charakterystyka jasności – tryb Hollywood Pro po autokalibracji (Kontrola podświetlenia LED – Wył.)

Gamma – tryb Hollywood Pro po autokalibracji (Kontrola podświetlenia LED – Wył.)

Jak widać wyłączenie układu strefowego wygaszania diod w dużym stopniu poprawia charakterystykę jasności i daje lepszy przebieg współczynnika gamma. Nawet jeśli nie wszystko jest zgodne z normą ze względu na widoczne rozjaśnienie obrazu, to i tak jest dużo lepiej. Inaczej mówiąc:

To nie autokalibracja jest odpowiedzialna za nieoptymalną charakterystykę jasności i gammę, ale algorytmy układu lokalnego wygaszania diod LED (ang. local dimming). Z drugiej strony, jeżeli permanentnie wyłączymy “local dimming” to pogorszy się czerń i spadnie kontrast. Aby wyjść z tego impasu i uzyskać zarówno dobrą czerń, wysoki kontrast oraz właściwą charakterystykę jasności, niezbędna będzie staranna, ręczna kalibracja telewizora, którą usilnie zalecamy, bo jest tak naprawdę jedynym sposobem na uzyskanie najlepszej jakości obrazu z Toshiby 55ZL1.

Na tym kończymy część drugą naszego testu. W trzeciej i ostatniej części opiszemy takie cechy Toshiby 55ZL1 jak: czerń i kontrast, rozdzielczość dynamiczna (obrazów ruchomych), jakość skalowania, skuteczność usuwania przeplotu, jakość dźwięku, jak również opiszemy nasze wrażenia subiektywne z oglądania filmów oraz wydamy ostateczny werdykt.