Home / testy / Panasonic TX-P50VT30 kontra Pioneer PDP-LX5090

Panasonic TX-P50VT30 kontra Pioneer PDP-LX5090

Gdy otrzymaliśmy do testów nagrodzoną przez EISA plazmę TX-P50VT30E Panasonica, wpadł nam do głowy pewien pomysł: „A co by było, gdyby porównać najnowszą Vierę ze starym, dobrym 'kurakiem’ czyli Pioneerem PDP-LX5090 Kuro?”. Aby zaspokoić naszą nieposkromioną ciekawość, specjalnie w tym celu wybraliśmy się do Płocka, gdzie ww. Kuro od ponad 3 lat dostarcza multimedialnych przeżyć i wrażeń panu Marcinowi i jego rodzinie. To dzięki jego uprzejmości mogliśmy pomierzyć słynącego z czerni Pioneera Kuro i przedstawić Wam niniejszy test porównawczy. Od razu zaznaczamy, że nie testowaliśmy wszystkich funkcji i parametrów Pioneera, lecz tylko te, które naszym zdaniem były najważniejsze. W związku z tym prosimy traktować niniejszy artykuł jako test flagowej plazmy Panasonica z elementami porównania do wybranych cech ww. Kuro. Zapraszamy do lektury.

WYGLĄD I KONSTRUKCJA

Pioneer PDP-LX5090

 

 

Nie ulega wątpliwości, że pomimo dużych rozmiarów Panasonic może się podobać. Jednolita tafla szkła dodaje mu uroku, choć już np. szerokość ukrytej pod szkłem ramki ekranowej mogłaby być mniejsza, co uczyniłoby telewizor jeszcze zgrabniejszym, jeśli w ogóle można mówić o zgrabności w odniesieniu do 50-calowych kolosów.

Bardzo ładnym elementem Viery jest metalowa listwa wokół ekranu.

Trochę szkoda, że pomiędzy listwą a szkłem jest niewielka szczelina – Ci którzy mają małe dzieci bawiące się plasteliną, domyślą się dlaczego szczelina wzbudza nasze obawy. Ponadto, wykonana najprawdopodobniej z anodowanego aluminium listwa jest stosunkowo miękka, dlatego producent zabezpieczył ją na czas transportu specjalną plastikową wkładką wpasowującą się w szczelinę i chroniącą przed odkształceniami. Po rozpakowaniu miękkie aluminium jest narażone na wszelkie niebezpieczeństwa związane z codzienną (i niecodzienną) eksploatacją. Zwracamy uwagę, aby uważać zwłaszcza przy przenoszeniu telewizora. Poza tą drobną uwagą nie mamy do Viery żadnych zastrzeżeń. Materiały są bardzo dobrej jakości, a montaż nienaganny.

Podstawa dobrze rozkłada ciężar telewizora, choć naszym zdaniem mogłaby być bardziej wyrafinowana.

Na koniec wspomnijmy jeszcze o bardzo ładnym elemencie Viery, jakim są osłony głośników.

PILOT

W porównaniu do ubiegłego roku nadajnik zdalnego sterowania w zasadzie nie uległ zmianie i niemal nie różni się od pilotów do telewizorów z serii GT30 czy E30. Nie ma w tym nic złego, bo piloty Panasonica należą do ścisłej czołówki pod względem ergonomii: klawisze są duże, twarde i wygodne, a ich rozmieszczenie przemyślane. W przeciwieństwie do niektórych rywali (jak np. Samsung) japoński koncern nie widzi potrzeby dokonywania corocznych zmian dyktowanych modą czy marketingiem, zresztą i dobrze, bo czy nasze dłonie w ogóle się zmieniają?

MULTIMEDIA

Jak przystało na jednego z czołowych producentów kamer Panasonic bardzo dobrze sobie radzi nie tylko z plikami z kamkorderów AVCHD (MTS), ale także mniej popularnymi formatami zapisu jak MOD czy MOV. Odtwarzanie MP4 jest bezproblemowe, czego nie można z całkowitą pewnością powiedzieć o MKV – niektóre pliki podczas odtwarzania niestety zacinały się (te same pliki na konkurencyjnych telewizorach odtwarzane były prawidłowo). TX-P50VT30E w ogóle nie obsługuje mniej popularnych WMV, FLV czy TP.

Niestety od strony graficznej odtwarzacz multimediów nie wygląda najlepiej: katalogi (foldery) graficznie wyglądają identycznie jak pliki, co nie pomaga przejrzystości, a o sortowaniu można jedynie pomarzyć.

Funkcje internetowe

Usługi zintegrowane pod marką Viera Connect reprezentują dobry średni poziom: mamy kilka polskich aplikacji jak ipla czy iplex (wypożyczalnia internetowa) oraz szereg obcojęzycznych widgetów i gier. Niestety interfejs wygląda nieco mniej atrakcyjnie od konkurencyjnych rozwiązań (np. Samsung, Sony czy LG), a pod względem liczby aplikacji Panasonic również zaczyna ustępować konkurentom.

POMIARY

Testy Pioneera przeprowadziliśmy w trybie Film, a Panasonica w trybach THX i Profesjonalnyl1 (literówka w nazwie trybu pochodzi od producenta). Jak się okazało, pod względem zmierzonych parametrów oba tryby Panasonica były w zasadzie identyczne, w związku z czym wykresy Viery podajemy wyłącznie dla trybu THX. Pomimo tego tryb Profesjonalnyl1 zapewnia większe możliwości w zakresie profesjonalnej kalibracji.

diagram chromatyczności – Panasonic TX-P50VT30E, tryb THX
diagram chromatyczności – Pioneer PDP-LX5090, tryb Film
błędy odwzorowania kolorów (delta E)

Jak widać Panasonic ma mniejsze błędy odwzorowania kolorów niż Pioneer: średnia delta E dla Pioneera wyniosła 15,7 a dla Panasonica 10,5. Nie ulega zatem wątpliwości, że oba skorzystałyby znacznie z profesjonalnej kalibracji, którą wszystkim użytkownikom obu telewizorów gorąco zalecamy. Zwracamy uwagę, że porównujemy telewizor stosunkowo nowy (choć wygrzany) z urządzeniem użytkowanym przez ponad 3 lata (Pioneer), co na pewno nie pozostaje bez wpływu na wyniki pomiarów.

Przyjrzyjmy się jeszcze wynikom pomiaru nasycenia kolorów:

nasycenie kolorów podstawowych – Panasonic TX-P50VT30E, tryb THX
nasycenie kolorów podstawowych – Pioneer PDP-LX5090, tryb Film

Jak widać, żaden z telewizorów nie jest tu ideałem. Z drugiej strony w porównaniu do wielu elcedeków, w których błędy nasycenia sięgają nawet +30%, wyniki są bardzo dobre. Nasycenie kolorów RGB w Panasonicu mieści się w przedziale -5% – +5%, podczas gdy w Pioneerze w przedziale -8% – +8%. Ze względu na bardziej równomierny przebieg krzywych nasycenia, Panasonic powinien być łatwiejszy w kalibracji. Zwróćmy uwagę, że składowa niebieska (B) jest zbyt mało nasycona w obu telewizorach i to w całym zakresie zmian nasycenia.

Mimo wszystko pod względem odwzorowania kolorów przewagę ma Panasonic, choć stary „kurak” trzyma się całkiem nieźle. Ba, niektórym użytkownikom mniej nasycone kolory Pioneera mogą bardziej przypaść do gustu.

charakterystyka jasności – Panasonic TX-P50VT30E, tryb THX
charakterystyka jasności – Pioneer PDP-LX5090, tryb Film
gamma – Panasonic TX-P50VT30E, tryb THX
gamma – Pioneer PDP-LX5090, tryb Film

O ile w przypadku odwzorowania kolorów przewagę miał Panasonic, to w przypadku charakterystyki jasności Pioneer jest nadal niedościgniony. Co prawda obie charakterystyki są rozjaśnione, ale gamma Pioneera jest bardziej liniowa i łatwiejsza do skalibrowania niż gamma Panasonica, która wykazuje bardzo duży wzrost jasności w zakresie ciemnych szarości (10 IRE). Taka zmiana gammy jest oczywiście niewłaściwa, ale w praktyce może się podobać, bowiem poprawia widoczność szczegółów cieniach, a obraz nie cierpi na tym zbytnio, bo Panasonic ma duże zapasy naprawdę głębokiej czerni do rozjaśniania. Co innego w elcedekach gdzie każda setna kandeli mniej jest na wagę złota.

Poprawność charakterystyki jasności jest naszym zdaniem ważniejsza od odwzorowania kolorów, bowiem ludzkie oko jest dużo bardziej wrażliwe na zmiany jasności niż zmiany barwy. Zasłużony punkt dla „kuraka”.

zbieżność składowych RGB – Panasonic TX-P50VT30E, tryb THX
zbieżność składowych RGB – Pioneer PDP-LX5090, tryb Film
temperatura barwowa – Panasonic TX-P50VT30E, tryb THX
temperatura barwowa – Pioneer PDP-LX5090, tryb Film

Jak widać oba telewizory oferują dość ocieploną biel i szarości, a to dzięki zbyt dużej zawartości składowej czerwonej. Jednakże ze względu na bardziej równomierne udziały składowych w całym zakresie zmian jasności, pewną przewagę mam tu Pioneer, którego kalibracja powinna być też nieco łatwiejsza.

CZERŃ I KONTRAST

Podczas testu Panasonica TX-P46GT30E bardzo dobre wrażenie wywarła na nas oferowana przez niego czerń – 0,026 cd/m2 na szachownicy ANSI było świetnym wynikiem. Droższy TX-P50VT30E idzie pod tym względem o krok dalej i osiąga 0,017 cd/m2. Inaczej mówiąc czerń Viery TX-P50VT30E jest niemal 35% ciemniejsza od czerni GT30. Tak dobry wynik, przy jasności bieli rzędu 81 cd/m2 daje bardzo wysoki kontrast ANSI 4809:1.

A co z naszym „kurakiem”? Trzyma formę, czy ustępuje nowszej Vierze? Wszak zaprojektowano go dobrych parę lat wcześniej, a Panasonic ponoć wykupił od Pioneera patenty na „super czerń”. A może okaże się, że Kuro był dobry tylko na początku, a po trzech latach intensywnej eksploatacji rozjaśnił się i stracił swój „czarny czar” jak niektóre plazmy Panasonica? No dobrze: „nadejszła wiekopomna chwyla” i za chwilę podamy wyniki pomiaru. Jednakże co wrażliwszych czytelników prosimy o zajęcie bezpiecznej, tj. siedzącej lub leżącej pozycji „dla zdrowotnostsi”. Żeby potem nie było na nas, że nie ostrzegaliśmy …

Otóż przy jasności bieli rzędu 90 cd/m2 testowany Pioneer Kuro miał w trybie Film czerń rzędu 0,00001936 cd/m2, czyli poza zakresem pomiarowym naszego kolorymetru. Taki wynik daje współczynnik kontrastu równy 4.670.285:1!

No cóż Ladies and Gentlemen: no comment! Uczcijmy tylko kunszt inżynierów Pioneera chwilą ciszy …

Rozdzielczość dynamiczna (odwzorowanie ruchu)

[learn_more caption=”Czym jest rozdzielczość dynamiczna?”] Telewizor Full HD zapewnia maksymalną rozdzielczość statyczną obrazu równą 1920 na 1080 pikseli. Inaczej mówiąc jest w stanie wyświetlić 1920 pionowych linii oraz 1080 linii poziomych. Oczywiście jest to możliwe tylko i wyłącznie przy wyświetlaniu obrazów statycznych, na przykład zdjęć, czy kontrolnych plansz testowych lub obrazów zawierających obiekty poruszające się bardzo wolno. Wraz z pojawieniem się szybkiego ruchu, rozdzielczość obiektów ruchomych gwałtownie spada i jest to cecha wszystkich bez wyjątku telewizorów, a nie tylko testowanego modelu. Im szybszy ruch, tym gorsza rozdzielczość dynamiczna, a tym samym ostrość i wyrazistość obiektów poruszających się na ekranie. W celu zmierzenia faktycznej rozdzielczości dynamicznej użyliśmy specjalnej płyty testowej opracowanej przez Advanced PDP Development Center Corporation. Pomimo iż opracowało ją konsorcjum firm produkujących wyświetlacze plazmowe, płyta sprawdza się świetnie również przy pomiarach rozdzielczości ekranów ciekłokrystalicznych, a po przeprowadzeniu kilkudziesięciu testów różnych telewizorów możemy potwierdzić, że test w żaden sposób nie faworyzuje wyświetlaczy plazmowych. Ba, wiele z nich osiąga rozdzielczości niższe niż telewizory LCD wyposażone w najlepsze układy. Płyta zawiera ruchome plansze testowe poruszające się poziomo, z lewej na prawą stroną ekranu, z prędkością 6,5 piksela na klatkę. Zawarte na płycie materiały testowe pozwalają określić rozdzielczość poziomą w zakresie 300-1080 linii. Pomimo iż maksymalna rozdzielczość pozioma dla ekranów Full HD to 1920 linii, zakres do 1080 linii jest z praktycznych względów wystarczający bowiem zdecydowana większość telewizorów LCD dostępnych obecnie na rynku wyświetla zaledwie 550-600 linii.[/learn_more]

Zastosowany w TX-P50VT30 układ Intelligent Frame Creation Pro (IFC Pro) zapewnia dynamiczną rozdzielczość poziomą co najmniej 1080 linii, co jest zgodne z danymi, które Panasonic podaje w specyfikacji technicznej.


Warto zwrócić uwagę, że Panasonic jest jedynym znanym nam producentem, który w specyfikacji technicznej swoich telewizorów regularnie podaje faktycznie zmierzoną rozdzielczość obrazów ruchomych.

Jeśli chodzi o jakość odwzorowania ruchu to mamy tu sytuację niemal identyczną jak w testowanym wcześniej TX-P46GT30: bez IFC Pro mamy 1080 linii, ale trochę zaszumionych i drżących, natomiast z włączonym IFC Pro w opcji „Pośrednie” telewizor generuje pełne i czyste 1080 linii. Niestety, tradycyjnie już dla układów tego typu pojawiają się niepożądane artefakty w postaci „ogonów” (tj. zniekształceń krawędziowych) ciągnących się za poruszającymi się szybko obiektami. Musimy przyznać, że choć ilość artefaktów jest mniejsza niż w telewizorach LCD Panasonica z układem o takiej samej nazwie, to niektórzy konkurenci jak Toshiba (model 55ZL1, a zwłaszcza WL768), oraz nade wszystko Sony ze swoimi świetnymi układami Motionflow XR, mogą pochwalić się mniejszą lub znacznie ilością niepożądanych artefaktów w porównaniu z układem IFC Pro stosowanym w plazmach VT30 i GT30 Panasonica.

Podsumowując: naszym zdaniem rozdzielczość dynamiczna oferowana przez TX-P50VT30 jest na tyle wysoka, że układ IFC Pro śmiało można pozostawić wyłączonym, co pozwoli cieszyć się obrazem bez artefaktów i nadpłynności obrazu wywołującej tzw. efekt teatru telewizji (ang. soap opera effect).

A co z Pioneerem PDP-LX5090? No cóż, mając maksymalnie 700-750 linii rozdzielczości dynamicznej musi on ustąpić miejsca Vierze. Jak widać, nowy panel plazmowy Panasonica, a zwłaszcza nowe rodzaje fosforu, gwarantują mu dużą przewagę pod tym względem.

SZTUCZKI I GRZESZKI

W trybie THX krawędzie są (jak zwykle) sztucznie wyostrzone. Powrót do normalności gwarantuje obniżka „ostrości” z fabrycznych 5 na 1-2.

Pioneer nie stosuje ww. sztuczki w trybie Film i chwała mu za to.

POZOSTAŁE CECHY

Skalowanie obrazu

Skalowanie z SD (576i) do Full HD (1080p) było bardzo dobre, bez zauważalnego schodkowania linii ukośnych. Pomimo tego na czcionkach ekranowych dawało się zauważyć pewne artefakty procesu skalowania. Naszym zdaniem tacy konkurenci jak Toshiba 55ZL1 są pod tym względem nieco lepsi.

Fałszywe kontury

Bardzo często mylone z posteryzacją, bandingiem czy nawet solaryzacją, fałszywe kontury są plagą współczesnych telewizorów plazmowych i pomimo zapowiedzi producentów (np. Samsunga) nie zostały jeszcze w pełni wyeliminowane. Problem dotyczy zwłaszcza wyświetlaczy, w których stosuje się zaawansowane techniki sterowania panelem, tzw. sterowanie sub-polowe (ang. sub-field driving, SFD). W swoim flagowych modelach Panasonic stosuje układ SFD 600 Hz, a ubocznym skutkiem jego działania jest pojawianie się w obszarach, które powinny cechować się bezstopniową gradacją odcieni, odrębnych obszarów oddzielonych konturami, których po prostu nie ma w obrazie źródłowym. Jest to widoczne w przypadku wyświetlania ruchomych źródeł światła, np. w scenach gdy jadący z włączonymi światłami samochód podskakuje na wybojach. Dla użytkowników, którzy znają to zjawisko i potrafią je dostrzec, potrafi ono być nawet bardzo irytujące. Niestety, jak już wspominaliśmy, wystepuje ono w niemal wszystkich współczesnych plazmach. Jak mawiają Anglicy: love it or leave it.

Co ciekawe, w Pioneerze, który najprawdopodobniej stosuje inną metodę wysterowania panelu, zjawisko fałszywych konturów nie występuje, za co należą się konstruktorom Kuro słowa uznania. O ile nas pamięć nie myli, ostatnią plazmą Panasonica wolną od fałszywych konturów był model TX-P42X10E, ale dopiero po przełączeniu w tryb 50Hz (domyślnie 100Hz).

Fałszywe kontury nie występują z reguły w ogromnej większości telewizorów LCD, z wyjątkiem modeli ze źle zaprojektowanym układem lokalnego wygaszania diod LED (jak np. w Philipsie 46PFL9705), choć w tych przypadkach zjawisko to nosi nazwę „bandingu”.

Obrazy szczątkowe a migotanie

W plazmowym wyświetlaczu 14-tej generacji inżynierowie Panasonica zastosowali nowy rodzaju fosforu, który cechuje się zarówno wyższą skutecznością emisji światła przy takim samym pobudzeniu, jak również krótszym czasem zaniku świecenia (niższą persystencją).

fosfor stosowany w wyświetlaczach plazmowych starszej generacji
nowy rodzaj fosforu

„Szybszy” fosfor potrzebny był inżynierom głównie ze względu na wymagania trybu 3D. Niestety, ubocznym skutkiem jego wprowadzenia jest zwiększone migotanie obrazu widoczne zwłaszcza w jasnych scenach statycznych (np. w trakcie oglądania zdjęć z USB). Dotkliwość tego zjawiska zależy oczywiście od osobistej wrażliwości na nie. Naszym zdaniem zwiększone migotanie może wykluczać TX-P50VT30E z niektórych zastosowań, np. pokazów slajdów w biznesie, czy dłuższego korzystania z Internetu na ekranie Viery. Pomimo tego przy oglądaniu szybko zmieniających się dynamicznych scen i szybkiego ruchu (do którego Viery są wprost stworzone) oraz w ciemnych scenach, migotania nie widać wcale lub niemal wcale.

Co więcej, niekwestionowanym atutem szybszego fosforu jest bardzo duża redukcja obrazów szczątkowych (ang. after image). Różnica między Pioneerem Kuro a testowaną Vierą była bardzo duża, oczywiście na korzyść Viery, w której obrazy szczątkowe, np. po dłuższym wyświetlaniu plansz testowych, utrzymywały się na ekranie znacznie, znacznie krócej.

Usuwanie przeplotu

W sygnale SD (576i) testowana Viera usuwała przeplot przeciętnie, ze sporym migotaniem drobnych linii, jednakże nie było tragicznie. Mimo wszystko brak postępu w stosunku zarówno do GT30, jak i ubiegłorocznych konstrukcji. Deinterlacer w Kuro również nie zachwycił – było nieco poniżej przeciętnej.

3D

Panasonic podniósł jasność obrazu w trybie 3D. Teraz jest lepiej, ale nie na tyle aby mówić o pełnym sukcesie. Podobnie jak w poprzednich modelach, TX-P50VT30E nie wykazuje niemal żadnych zniekształceń krawędziowych spowodowanych mieszaniem się kanałów lewego i prawego (crosstalk). W jasnych elementach obrazu widoczne jest migotanie, a jego dokuczliwość zależy od osobistej wrażliwości – nam bardziej przeszkadzało w trybie 2D niż 3D. W sumie jakość efektów 3D jest wyśmienita, ale do pełni szczęścia brakuje większej jasności.

Ze względu na zbyt duży spadek jasności, trójwymiarowe obrazy na Panasonicu TX-P50VT30E, mimo iż pozbawione zniekształceń, nie dawały nam takiej frajdy jak sceny 3D z polaryzacyjnych telewizorów Cinema 3D czy Easy 3D (LG, Philips, Toshiba).

Dźwięk

No cóż, jest trochę lepiej niż w TX-P46GT30E, ale delikatnie mówiąc dźwięk nie dorównuje obrazowi.

Wrażenia subiektywne

W trybie 2D testowana Viera jest klasą samą dla siebie. Flagowy TX-P50VT30E oferuje plastyczność i naturalność obrazu najwyższej próby, która naszym zdaniem pozostaje jeszcze poza zasięgiem takich rywali jak Toshiba 55ZL1 czy LED-owe Samsungi z serii D8000. W ciągu ostatnich 3 lat spotkaliśmy się tylko z jednym, jedynym telewizorem LCD, który plastycznością dorównywał Vierze, a był nim to ubiegłoroczny flagowy model Sony KDL-46HX900.

Podobnie jak w przypadku testowanego wcześniej TX-P46GT30E, oglądanie filmów Panasonicu TX-P46GT30E w warunkach kina domowego (tj. w zaciemnionym pomieszczeniu) było czystą przyjemnością i absolutną frajdą: obraz był czysty, wyraźny, kontrastowy i niesamowicie plastyczny. Świat filmu widziany na TX-P50VT30E był niesamowicie realistyczny, niemal namacalny, a w oddanych z niezwykłą plastycznością i sugestywnością szczegółach można było się dosłownie pławić.

PODSUMOWANIE

ZALETY

  • świetna, głęboka czerń,
  • bardzo wysoki kontrast,
  • bardzo dobre odwzorowanie ruchu (przy wył. IFC),
  • wysoce plastyczny i naturalny obraz,
  • dobre odwzorowanie kolorów,
  • minimalna degradacja kolorów i kontrastu pod kątem,
  • znacznie zredukowane występowanie obrazów szczątkowych,
  • poprawiony filtr ekranowy,
  • zaawansowane opcje regulacji i kalibracji,
  • bardzo dobra obsługa plików z kamer,
  • gniazdo SDHC,
  • nowoczesny wygląd,
  • ergonomiczny pilot,
  • dobrej jakości materiały i solidne wykonanie,
  • niezłe funkcje internetowe,
  • 5 lat gwarancji (oferta ważna do 31.01.2012).

WADY

  • nadal zbyt niska jasność obrazu w trybie 3D,
  • zbyt dużo niepożądanych artefaktów generowanych przez układ IFC,
  • fałszywe kontury nadal problemem,
  • większe migotanie obrazu niż w Vierach z serii V10 i starszych,
  • charakterystyka jasności nie tak dobra jak w Kuro,
  • przeciętna skuteczność usuwania przeplotu,
  • odtwarzacz multimediów pod względem graficznym i funkcjonalnym odstaje od konkurencji,
  • dźwięk nieco powyżej przeciętnej,
  • nieobrotowa podstawa,
  • typowe dla plazm zużycie energii elektrycznej,
  • błędnie przetłumaczone pozycje polskiego menu.

WERDYKT

W porównaniu do testowanego wcześniej TX-P46GT30E flagowa Viera TX-P50VT30E idzie o krok dalej w zaspokajaniu życzeń kinomaniaków. Mimo iż nie jest telewizorem bez wad (takich zresztą nie ma), naszym zdaniem TX-P50VT30E jest bezsprzecznie nie tylko jedną z najlepszych dostępnych obecnie plazm, ale w ogóle jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym produkowanym obecnie telewizorem 50-calowym. Najwyższa nagroda TV TEST, czyli pięć gwiazdek na złotym tle, jest tu w pełni zasłużona. Brawo Panasonic!

 

PS. To że pod niektórymi względami Pioneer PDP-LX5090 dorównuje najnowszej Vierze, a nawet ją przewyższa, świadczy o niesamowitym kunszcie inżynierów Pioneera, którzy poprzeczkę jakości obrazu postawili bardzo wysoko i to w dodatku dobrych parę lat temu. Na szczęście wielu z nich pracuje obecnie u Panasonica. Nie wierzycie? Sprawdźcie tutaj!

© TV TEST 2011