Teufel Cinebar 11 drivers exploded view
Home / info / Teufel Cinebar 11 mk2 – test

Teufel Cinebar 11 mk2 – test

Cinebar 11 MK2 (dalej dla uproszczenia zwany C11) jest oryginalną propozycją od niemieckiego Teufela. W cenie nieco poniżej dwóch tysięcy złotych dostajemy soundbaroboksa, czyli grajbelkę z grajpudłem. Inaczej mówiąc, C11 to urządzenie dwuelementowe: soundbar + subwoofer. To wszystko oczywiście w ładnie wystylizowanych obudowach, z których Teufel jest dobrze znany.

Teufel Cinebar 11

No dobrze, ale sprawdźmy, co C11 ma pod maską i jak gra.

Budowa

Producent tak opisuje konstrukcję Cinebara 11:

Urządzenie zostało wyposażone w zestaw głośników, na który składają się: dwa 20 milimetrowe głośniki wysokotonowe, sześć 45 milimetrowych głośników średniotonowych oraz osiem cyfrowych końcówek mocy. Dostępne są trzy tryby dźwięku: „normalny”, „nocny” oraz „głos”.

A nieco dalej:

Najnowsza propozycja od Teufel występuje w zestawie z nowym modelem bezprzewodowego subwoofera T6. Poza wysoką jakością basów wyróżnia się on także kompaktowymi rozmiarami (42 x 42 x 12 cm) oraz możliwością ustawienia w pionie lub poziomie. Pozwala to łatwiej wkomponować subwoofer we wnętrze, a nawet całkowicie go ukryć na przykład pod kanapą.

Więcej wstępnych informacji o C11 znajdziecie w poniższy filmie (z polskimi napisami).

MUZYKA

Odsłuch rozpocząłem tradycyjnie od Dreaming of the Crash, tj. pierwszego utworu ze ścieżki dźwiękowej do filmu Interstellar. Jest to z mojej strony rzucanie grajbelki na głęboką wodę, bowiem niski, pulsujący i głośny bas pojawiający się od 1:54 stanowi bardzo duże wyzwanie. C11 nieźle oddał potęgę basu, ale do satysfakcji jednak trochę brakowało. Trudno się dziwić – ten kawałek potrafi wycisnąć siódme poty nawet z dwa razy większych subwooferów niż ten w C11.

Teufel Cinebar 11

W Danke Schoen głos Wayne’a Newtona został oddany poprawnie, a towarzyszący mu kontrabas zręcznie wybijał rytm. Jednakże tutaj przyczepiłbym się do dwóch rzeczy. Primo, trudne sybilanty z tego utworu zostały lekko uwypuklone, ale nie w stronę wzmocnienia czy wyostrzenia głoski „s”, lecz bardziej w stronę „sz”. Na szczęście C11 ma korektę tonów wysokich i można stonować górę, jeśli kogoś ona razi lub irytuje. Secundo, kontrabas gra przez dużą część utworu dwie nuty, ale C11 nieco zbyt słabo je różnicuje. Także sekcji dętej (trąbki, puzony) brakowało nieco powietrza i blasku – tu przydałaby się większa rozdzielczość wysokotonowych kopułek. Pomimo tego, utwór ten oceniam pozytywnie.

Wady i mankamenty C11 nie dotyczą nadmiaru, wyostrzenia, przejaskrawienia, lecz ich przeciwieństw. Wysokie tony są bardziej szczegółowe niż w grajbelkach, które wykorzystują tylko przetworniki szerokopasmowe (np. Sony X8500, G700), ale z drugiej strony brakuje im pewnego wyrafinowania, szlifu, powietrza, oddechu typowego dla kopułek wyższej klasy. Inaczej mówiąc, da się usłyszeć niższą rozdzielczość kopułek czy pewne delikatne zapiaszczenie góry. Można to w pewnym stopniu złagodzić korygując wysokie (w zakresie od 0 do -10dB), co jest cechą pozytywną, bowiem w klasie do 2000 złotych znajdziemy sporo grajbelek całkowicie pozbawionych regulacji tonów wysokich.

Bas jest całkiem przyzwoity i dobrze zintegrowany z resztą pasma, choć ze względów konstrukcyjnych przetwornik umieszczony w subie nie ma lekkiego życia. Po pierwsze grubość obudowy to tylko 12 cm, co z jednej strony jest świetną wiadomością dla posiadaczy małych salonów, ale mniej dobrą dla konstruktorów, którzy wiedzą, że taka smukłość narzuca pewne ograniczenia. Podczas odsłuchów dało się zauważyć, że basu jest tyle, aby wiele utworów nie zostało wykastrowanych (jak np. Something Just Like This), ale przy uważniejszym odsłuchu da się odczuć, że basowi brakuje tej artykulacji, zręczności i możliwości różnicowania tonów, jakie można usłyszeć z większych skrzynek. Pomimo tego, biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary suba uważam, że osiągnięto niezły kompromis.

Po drugie przetwornik niskotonowy przenosi też część środka pasma, w tym głosy męskie, co zwiększa jego obciążenie i nie ułatwia mu “życia”. Pomimo podziału pasma poniżej 150Hz (od tej właśnie wielkości efektywność belki znacząco spada) zjawisko bilokacji głosu nie było tak zauważalne (dokuczliwe) jak w innych dzielonych soundbarach. Wiele zależy tu od odległości pomiędzy subem a belką – im większa, tym zjawisko to będzie bardziej słyszalne, zwłaszcza na głosach męskich solo.

W ustawieniach fabrycznych, tj.  w trybie normalnym i przy basie na 0, niskie głosy męskie (np. Zhao Peng w The Forgotten Time) …

… były nieco przebasowione, a w zasadzie podbarwione (od obudowy suba), ale korekcja basu załatwiła sprawę (w moim przypadku było to aż -5 na tym konkretnym utworze; na innych trzeba będzie znowu skorygować, zależnie od osobistej wrażliwości na ten zakres pasma).

I tu dochodzimy do środka, czyli typowego niedostatku dzielonych soundbarów o niskiej wysokości. Czterocentymetrowe przetworniki nie są fizycznie w stanie oddać całego środka pasma, w związku z czym jest on nieco odchudzony i niedookreślony w stosunku do wzorca. Ale jeżeli postawimy suba blisko belki i nie będziemy słuchać wyłącznie utworów a capella, to z C11 da się nie tylko wytrzymać, lecz także całkiem nieźle żyć.

Ogólnie oceniam przydatność C11 do słuchania muzyki jako pomiędzy dostateczną a dobrą – coś w rodzaju solidnej trójki z plusem (w starej szkolnej skali ocen). Oczywiście przy co najwyżej średnich poziomach wysterowania (powiedzmy maks. 35/100) bowiem przy dużej głośności ww. mankamenty bardziej dają o sobie znać.

FILMY

Sully

C11 nie ma ani głośników bocznych ani górnych, w związku z tym próbuje odtworzyć oryginalny dźwięk przestrzenny za pomocą wirtualizacji, czyli zaawansowanej cyfrowej obróbki sygnału. I trzeba uczciwie przyznać, że dobrze mu to wychodzi. Nie zawsze co prawda i nie na wszystkich materiałach, ale w większości przypadków dźwięk jest fajnie uprzestrzenniony. Np. w Sully gdy zdenerwowany taksówkarz, który przed chwilą ledwo zdążył wyhamować aby nie przejechać głównego bohatera, odjeżdża w lewo, w moim pomieszczeniu odsłuchowym taksówkę było słychać wyraźnie z ok. 1,5-2 od lewej krawędzi belki, co zabrzmiało bardzo przekonywująco. Inne efekty, od których aż roi się w tym filmie zostały oddane z różnym stopniem powodzenia. C11 nie udało się poprawnie zwirtualizować wielu smaczków podczas sceny boardingu, chociaż komunikat wygłoszony przez stewardessę zabrzmiał całkiem przekonująco. Niestety z odgłosów zapinanych klamer , które powinny pobiegać raz z lewej raz z prawej C11 zwirtulizował poprawnie jeden na trzy-cztery zarejestrowane w filmie. To całkiem nieźle, ale poprawności i dokładności lokalizowania efektów w przestrzeni trudno tu mówić – do tego potrzebne są już fizyczne głośniki, np. boczne (najlepiej z falowodami) i/lub głośniki górne.

Robin Hood (2018)

  • rozmowa Tucka z szeryfem (ok. 00:42:00) wypadła znakomicie głównie ze względu na wyeksponowany pogłos
  • rozmowa z lordami nieźle – skrzypiące drzwi z lewej strony wypadły dobrze
  • scena ze strzałami w skarbcu – słabiutko, bez spodziewanych efektów

W sumie akceptowalnie, ale bez fajerwerków.

płyta Dolby Atmos Demo

W utworze Santeria C11 potrafi rozrzucić efekty dźwiękowe na boki, zabrzmiał tu ciekawie, ale mimo to pozostawił pewien niedosyt. W Leaf zabrzmiał świetnie i bardzo przekonywująco. W Amaze C11 zabrzmiał bardzo dobrze, przekonywujące były zwłaszcza szumy, grzmoty oraz basowe pomruki.

W sumie nie da się ukryć, że C11 wypadł dużo lepiej na plikach demo Dolby Atmos niż rzeczywistych filmach. Czyżby inżynierowie dostrajali C11 właśnie na demówkach? To byłoby łatwiejsze, bowiem dobrych atmosowych demo-dysków jest stosunkowo niewiele, a filmów z Atmosem dużo, dużo więcej.

WADY

  • dość wysoka cena w stosunku do możliwości
  • brak Chromecasta i funkcji sieciowych
  • wyświetlacza nie da się całkowicie wyłączyć (min. jasność to 10%)
  • bas mógłby mieć lepszą artykulację na muzyce
  • wysokie tony i środek mogłyby być nieco bardziej wyrafinowane
  • głośne przyciski pilota
  • niepraktyczny czarny błyszczący plastik obudowy pilota (rysuje się i palcuje)
  • wyłączanie wyciszenia, tj. przywracanie głosu po użyciu klawisza mute (unmute) mogłoby działać szybciej (inni rywale są tu znacznie lepsi)
  • nie przekazuje do TV sygnału 4K Dolby Vision.

ZALETY

  • przyjemne, dobrze zrównoważone i nieagresywne brzmienie
  • świetny wyświetlacz kapitalnie ułatwiający obsługę
  • duży zakres korekcji niskich i wysokich tonów (wiele sbarów tej klasy tego nie ma)
  • nieźle działająca wirtualizacja (choć ma oczywiście swoje ograniczenie)
  • szybkie działanie bez zacięć
  • dobrze działające tryby dźwięku
  • bardzo dobre wykonanie belki
  • dobre wykonanie suba (na krawędziach nie widać płyty wiórowej jak u rywali)
  • przekazuje do TV sygnał 4K HDR10
  • pilot z normalnymi, tj. niefoliowymi przyciskami

WERDYKT

Cinebar 11 oferuje akceptowalne, przyjemne i solidne brzmienie z niezwykle wąskiej belki i smukłego subwoofera. W porównaniu do dźwięku z typowego telewizora jest to przepaść, a wysoką atrakcyjność C11 dodatkowo podnosi łatwa obsługa, świetny wyświetlacz oraz elegancki stylowy wygląd (zwłaszcza w wersji białej). Moim zdaniem Teufel Cinebar 11 jest interesującą alternatywą dla soundbarów od producentów głównego nurtu (Samsung, Sony, Denon, Yamaha).

Choć C11 nie ma Chromecasta podłączałem doń zewnętrznego Google Chromecasta, z którym działał znakomicie. W ten sposób za jakieś 99-129 zł (bo tyle kosztują najtańsze rozwiązania) możemy usieciowić C11 i strumieniować doń muzykę z Tidala lub Spotify. Z drugiej strony są soundbary, jak np. Denon S416, które obsługę Chromecasta mają fabrycznie. Pomimo tego S416 nie ma ani tak przydatnego wyświetlacza ani tak dobrego pilota, nie mówiąc o stylowym wyglądzie, który jest jednym z głównych atutów C11. Polecam.

jakiekolwiek wykorzystanie znaczka nagrody wymaga uprzedniej zgody Redakcji TVTEST

TCh

Cinebar 11 MK2 (dalej dla uproszczenia zwany C11) jest oryginalną propozycją od niemieckiego Teufela. W cenie nieco poniżej dwóch tysięcy złotych dostajemy soundbaroboksa, czyli grajbelkę z grajpudłem. Inaczej mówiąc, C11 to urządzenie dwuelementowe: soundbar + subwoofer. To wszystko oczywiście w ładnie wystylizowanych obudowach, z których Teufel jest dobrze znany. No dobrze, ale sprawdźmy, co C11 ma pod maską i jak gra. Budowa Producent tak opisuje konstrukcję Cinebara 11: Urządzenie zostało wyposażone w zestaw głośników, na który składają się: dwa 20 milimetrowe głośniki wysokotonowe, sześć 45 milimetrowych głośników średniotonowych oraz osiem cyfrowych końcówek mocy. Dostępne są trzy tryby dźwięku: „normalny”, „nocny”…

Teufel Cinebar 11

ocena ogólna

OK

Jeżeli szukasz czegoś nietuzinkowego, małogabarytowego i ładnie wyglądającego oraz jeżeli preferujesz spokojne słuchanie a nie imprezy z głośnością "na full", to możesz się Cinebarem 11 zainteresować.