Home / technika / Fałszywe kontury

Fałszywe kontury

Wielokrotnie powtarzamy naszym czytelnikom, że nie ma i nie będzie telewizorów idealnych. Niestety, nadal zdarzają się tacy, którzy twardo stoją po stronie jednej z technik wyświetlania obrazu (OLED, LCD, plazma) i nie przyjmują do wiadomości, że ich „idealny” telewizor jest, z technicznego punktu widzenia, niestety pełen wad.

Pisaliśmy już o wadach telewizorów LCD/LED takich jak niejednorodna czerń (wpis  „Zachmurzone LED-y”). O ile „clouding”, czy też „nierównomierne podświetlenie” może zepsuć radość z oglądania wielu użytkownikom, to jest to na szczęście wada egzemplarzowa. Inaczej mówiąc, zdarzają się egzemplarze danego modelu z większym lub mniejszym cloudingiem lub … całkowicie bez niego. Warto przypomnieć, że:

Za każdym razem gdy ktoś kupuje telewizor LED/LCD, uczestniczy w swoistej loterii: albo trafi mu się egzemplarz z „cloudingiem”, albo nie.

Tym razem chcemy napisać o jednej z mało znanych wad telewizorów plazmowych, jaką są fałszywe kontury. Choć plazmy nie są już w sprzedaży (nieliczne niedobitki stoją po kątach sklepów), to nadal pokutują na ich temat szkodliwe przesądy.

Fałszywe kontury (ang. DFC, dynamic false contouring) bardzo często mylone są z bandingiem lub posteryzacją, ale nie mają z nimi nic wspólnego. Zobaczmy zatem jak naprawdę wyglądają na przykładzie poniższego filmu.

W filmie tym fałszywe kontury widać najlepiej w 20 sekundzie w strumieniu światła z latarek. Powinien on być jednorodny, a nie jest i nie wynika to z wady urządzenia rejestrującego.

Podsumowując: nie jest moim zamiarem psucie komukolwiek radości, jaką (jeszcze) daje mu posiadana plazma. Niniejszy artykuł napisałem, bo prawdę mówiąc mam już dość czytania wypowiedzi na forach w rodzaju „plazmy miały idealny obraz”, „Kuro nadal rządzi” itd. itd. Prawda jest taka, że jeśli ktoś nic nie wie o danym mankamencie lub w ogóle go nie widzi, nie oznacza to wcale, że go nie ma. Tak jak nie ma i nigdy nie będzie telewizorów idealnych. Q.E.D.

Tomasz Chmielewski

P.S. Dla zainteresowanych: scena pochodzi z jednego z odcinków serialu Star Trek Enterprise.