Home / testy / Panasonic TX-L42E30E

Panasonic TX-L42E30E

Skoncentrowany na rozwoju swoich plazm japoński producent pamięta jednakże o tych, którzy z takich, czy innych względów preferują wyświetlacze ciekłokrystaliczne. Testowany TX-L42E30E to największy elcedek z podświetleniem LED, jaki znajduje się aktualnie w ofercie Panasonica na naszym rynku. Co prawda istnieje też podobny do TX-L42E30E model TX-L42E3E, ale jest to konstrukcja tańsza, mniej zaawansowana technicznie, bo wyposażona w zaledwie „50-hercowy” układ poprawy rozdzielczości ruchu, czy odtwarzacz multimediów obsługujący znacznie mniej formatów plików (bez MKV, WMV).

WYGLĄD I KONSTRUKCJA

Powierzenie stylizacji produktów nowym projektantom wyszło telewizorom Panasonica na dobre. Obudowa TX-L42E30E ma proste, ostre linie, bez owalnej podstawy i zaokrągleń charakterystycznych dla poprzedniej generacji. Największą zmianą jest zmniejszona szerokość ramki wokół ekranu, np. w porównaniu do TX-L42V20E, będącego flagowym elcedekiem z 2010 roku.

Z boku TX-L42E30E wygląda smukle i stylowo i nie ulega wątpliwości, że może się podobać. Pomimo tego, po doświadczeniach z modelami A.D. 2010, do nowej podstawy nie mogliśmy się jakoś przyzwyczaić. Większa podstawa zapewnia telewizorowi stabilność, jednakże jest zbyt duża i nazbyt widoczna, co sprawia, że telewizor wydaje się większy i cięższy niż naprawdę jest.

Owalne podstawy w poprzednich telewizorach były mimo wszystko mniejsze i zgrabniejsze, co widać na zdjęciu zeszłorocznego flagowego elcedeka TX-L42V20E.

Skoro mowa o podstawie i nodze to warto wspomnieć, że ich konstrukcja nie pozwala obracać ekranu na boki, co może nie przypaść do gustu niektórym użytkownikom.

Podsumowując: ogólne wrażenia wizualne i organoleptyczne są bardzo dobre, a do użytych materiałów i ich montażu nie mamy w zasadzie żadnych zastrzeżeń. Jednakże nie możemy oprzeć się wrażeniu, że o ile Panasonic robi coraz odważniejsze stylistycznie telewizory, to tak naprawdę tylko nadrabia dystans do liderów telewizorowego designu jak np. Samsunga, czy Philipsa. Przydałaby się mała rewolucja i skok we wzornictwie o co najmniej dwie, jeśli nie trzy generacje. O ile jesteśmy pewni, że spokojna elegancja TX-L42E30E przypadnie do gustu wielu klientom, to w głębi serca żywimy nadzieję, że japoński kolos w końcu przebudzi się i pokaże lwi pazur w postaci odważnych stylistycznie telewizorów.

Na koniec dodajmy jeszcze, że telewizor zmontowano w Czechach.

Pilot

W porównaniu do ubiegłego roku nadajnik zdalnego sterowania w zasadzie nie uległ zmianie. Nie ma w tym nic złego, bo piloty Panasonica należą do ścisłej czołówki pod względem ergonomii: klawisze są duże, twarde i wygodne, a ich rozmieszczenie przemyślane. W przeciwieństwie do niektórych rywali (jak np. Samsung) japoński koncern nie widzi potrzeby dokonywania corocznych zmian dyktowanych modą czy marketingiem, zresztą i dobrze, bo czy nasze dłonie w ogóle się zmieniają?

 

Multimedia

Jak przystało na jednego z czołowych producentów kamer Panasonic bardzo dobrze sobie radzi nie tylko z plikami z kamkorderów AVCHD (MTS), ale także mniej popularnymi formatami zapisu jak MOD czy MOV. Odtwarzanie MP4 jest bezproblemowe, czego nie można z całkowitą pewnością powiedzieć o MKV – niektóre pliki podczas odtwarzania niestety zacinały się (te same pliki na konkurencyjnych telewizorach odtwarzane były prawidłowo). TX-L42E30E w ogóle nie obsługuje mniej popularnych WMV, FLV czy TP.

Niestety od strony graficznej odtwarzacz multimediów nie wygląda najlepiej: katalogi (foldery) graficznie wyglądają identycznie jak pliki, co nie pomaga przejrzystości, a o sortowaniu można jedynie pomarzyć.

Funkcje internetowe

Usługi zintegrowane pod marką Viera Connect reprezentują dobry średni poziom: mamy kilka polskich aplikacji jak ipla czy iplex (wypożyczalnia internetowa) oraz szereg obcojęzycznych widgetów i gier. Niestety interfejs wygląda mniej atrakcyjnie od konkurencyjnych rozwiązań (np. Samsung, Sony czy LG), a pod względem liczby aplikacji Panasonic również zaczyna ustępować konkurentom.

WYŚWIETLACZ

W TX-L42E30E zastosowano ciekłokrystaliczny wyświetlacz typu IPS Alpha podświetlony białymi diodami LED rozmieszczonymi wzdłuż krawędzi ekranu. Wyświetlacz pochodzi najprawdopodobniej z własnej fabryki Panasonica w Himeji w Japonii.

 

POMIARY

diagram chromatyczności (tryb Prawdziwe Kino)

 

błędy odwzorowania kolorów (delta E)

Jak widać błędy odwzorowania kolorów w trybie „Prawdziwe Kino” są bardzo duże. Tym gorzej, że TX-L42E30E nie zapewnia niemal żadnych możliwości ich skalibrowania. Kolory są spłycone, o zbyt niskim nasyceniu (szczególną uwagę zwraca bardzo duży błąd odwzorowania czerwieni, na której zmiany nasze oko jest szczególnie wyczulone). Ponieważ zmierzone błędy były bardzo duże, wykonaliśmy serię dodatkowych pomiarów, które niestety nie różniły się od pierwszych wyników.

Na obronę Panasonica trzeba przytoczyć tzw. szerokie kąty widzenia w poziomie. Inaczej mówiąc, TX-L42E30E cechuje bardzo mała degradacja kolorów pod kątem i pod tym względem jest on o klasę lub dwie lepszy od takich rywali jak Samsung UE40D6500, czy Sony KDL-40EX720.

Problem jednakże w tym, że jak już wspominaliśmy wyżej, kolory są odwzorowane z bardzo dużym błędem. Jak widać z poniższego wykresu czerwony i niebieski są zbyt mało nasycone w całym zakresie pomiarowym, a maksymalny błąd nasycenia czerwieni to aż -18%!

Zdajemy sobie sprawę, że wielu osobom spodobają się pastelowe barwy oferowane prze TX-L42E30E, ale z wiernym odwzorowaniem kolorów nie mają one niestety wiele wspólnego.

błędy nasycenia kolorów RGB (%)
charakterystyka jasności (tryb „Prawdziwe Kino”)
gamma (tryb „Prawdziwe Kino”)

Jak widać obraz w trybie „Prawdziwe Kino” jest lekko rozjaśniony.

zbieżność składowych RGB (tryb „Prawdziwe Kino”)
temperatura barwowa (tryb „Prawdziwe Kino”)

Przebieg wykresu temperatury barwowej wskazuje na lekkie ocieplenie bieli i szarości.

 

CZERŃ I KONTRAST

Kiepska czerń jest piętą achillesową Panasonica TX-L42E30E.

W trybie o nazwie, nomen omen, „Prawdziwe Kino” jasność czerni to aż 0,227 cd/m2, co przy standardowej dla tego trybu jasności bieli równej 213 cd/m2 daje kontrast równy zaledwie 939:1. Ponieważ jasność bieli rzędu 213 cd/m2 jest zbyt duża do oglądania w warunkach kina domowego (tj. w ciemnym lub całkowicie zaciemnionym pomieszczeniu), zalecamy jej obniżenie do ok. 120 cd/m2. Można to osiągnąć zmniejszając wartość opcji „kontrast” z domyślnych „33” na „4”. Po tej korekcie czerń staje się 2 razy ciemniejsza (tj. jej jasność spada do 0,115 cd/m2), co daje … niemal niezmieniony kontrast rzędu 944:1.

Zwracamy uwagę, że niskiego kontrastu nie da się w żaden sposób skalibrować, czy poprawić, bowiem jest on po prostu właściwością danej matrycy LCD.

Niski kontrast na wprost to tylko pierwszy z problemów. Drugim, o wiele poważniejszym jest bardzo duży spadek kontrastu pod kątem. W ustawieniach domyślnych trybu „Prawdziwe Kino”, po odchyleniu ekranu o 45 stopni w poziomie jasność bieli spadła do 166 cd/m2, jasność czerni wzrosła do 0,650 cd/m2 (czyli niemal trzykrotnie!), co w rezultacie dało współczynnik kontrastu równy … 255:1! Jak mawiają Anglicy: „No comment.”

 

ROZDZIELCZOŚĆ DYNAMICZNA (odwzorowanie ruchu)

[learn_more caption=”Czym jest rozdzielczość dynamiczna?”] Telewizor Full HD zapewnia maksymalną rozdzielczość statyczną obrazu równą 1920 na 1080 pikseli. Inaczej mówiąc jest w stanie wyświetlić 1920 pionowych linii oraz 1080 linii poziomych. Oczywiście jest to możliwe tylko i wyłącznie przy wyświetlaniu obrazów statycznych, na przykład zdjęć, czy kontrolnych plansz testowych lub obrazów zawierających obiekty poruszające się bardzo wolno. Wraz z pojawieniem się szybkiego ruchu, rozdzielczość obiektów ruchomych gwałtownie spada i jest to cecha wszystkich bez wyjątku telewizorów, a nie tylko testowanego modelu. Im szybszy ruch, tym gorsza rozdzielczość dynamiczna, a tym samym ostrość i wyrazistość obiektów poruszających się na ekranie. W celu zmierzenia faktycznej rozdzielczości dynamicznej użyliśmy specjalnej płyty testowej opracowanej przez Advanced PDP Development Center Corporation. Pomimo iż opracowało ją konsorcjum firm produkujących wyświetlacze plazmowe, płyta sprawdza się świetnie również przy pomiarach rozdzielczości ekranów ciekłokrystalicznych, a po przeprowadzeniu kilkudziesięciu testów różnych telewizorów możemy potwierdzić, że test w żaden sposób nie faworyzuje wyświetlaczy plazmowych. Ba, wiele z nich osiąga rozdzielczości niższe niż telewizory LCD wyposażone w najlepsze układy. Płyta zawiera ruchome plansze testowe poruszające się poziomo, z lewej na prawą stroną ekranu, z prędkością 6,5 piksela na klatkę. Zawarte na płycie materiały testowe pozwalają określić rozdzielczość poziomą w zakresie 300-1080 linii. Pomimo iż maksymalna rozdzielczość pozioma dla ekranów Full HD to 1920 linii, zakres do 1080 linii jest z praktycznych względów wystarczający bowiem zdecydowana większość telewizorów LCD dostępnych obecnie na rynku wyświetla zaledwie 550-600 linii. [/learn_more]

Zastosowany w Panasonicu układ Intelligent Frame Creation Pro (IFC Pro) 200 w połączeniu z układem blb (ang. backlight blinking – migoczące podświetlenie) zapewnia maksymalną dynamiczną rozdzielczość poziomą 650-700 linii.

Jest to wynik niższy niż deklarowane przez producenta 900 linii i trzeba przyznać, że tak naprawdę nie wiemy dlaczego. Dotychczas Panasonic był jedynym producentem, który w specyfikacji technicznej swoich telewizorów podawał rozdzielczość obrazów ruchomych i do tej pory nasze pomiary pokrywały się z danymi producenta.

Musimy przyznać, że pomiar był utrudniony ze względu na migotanie obrazu, artefakty generowane przez układ IFC Pro oraz inne zakłócenia. Naszym zdaniem telewizor w żadnym wypadku nie pokazuje 900 linii, lecz co najwyżej 700 (na pewno gdzieś pomiędzy 600 a 800 linii). Analiza wzrokowa wskazuje na widoczne rozmycie obrazu charakterystyczne dla mniej wydajnych układów, a do poziomu ubiegłorocznego Philipsa 40PFL8605, który osiągał 950 linii było niestety daleko.

Poniżej podajemy maksymalną rozdzielczość dynamiczną dla poszczególnych ustawień układu Intelligent Frame Creation:

IFC Wył. – ok. 450 linii

IFC Pośrednie – ok. 550-600

IFC Maksimum – ok. 650-700

Jak widać przy wyłączonym układzie IFC rozdzielczość jest bardzo niska, bo zaledwie 45o linii. Po włączeniu IFC rozdzielczość rośnie, ale pojawia się też pewna sztuczna nadpłynność obrazu (ang. soap opera effect), która (choć mniejsza niż w ubiegłorocznych elcedekach Panasonica) może przeszkadzać wymagającym użytkownikom w naturalnym odbiorze filmów. Niestety, o ile nadpłynność ruchu można od biedy tolerować, to duże zniekształcenia i wszechobecne artefakty wokół konturów poruszających się na ekranie obiektów już niestety nie. Pod tym względem nie widzimy postępu w układach IFC Panasonica, które zaczynają pozostawać nieco w tyle za konkurencją, zwłaszcza za świetnym układem Motionflow XR firmy Sony.

Zwracamy uwagę, że nasze opinie o układzie Intelligent Frame Creation dotyczą tylko i wyłącznie jego wersji zastosowanej w telewizorach LCD/LED. Pomimo tej samej nazwy, układ IFC stosowany w plazmach Panasonica spisuje się lepiej zarówno pod względem ogólnej skuteczności, jak i ilości generowanych artefaktów.

 

DŹWIĘK

Krótko mówiąc na muzyce był przeciętny, stłumiony, płaski, bez oddechu i blasku, ale też i niezniekształcony. Dialogi filmowe dobrze dobrze rozróżnialne. Ogólnie rzecz biorąc brzmienie było bardzo podobne do tego z elcedeków Panasonica A.D. 2010, co oznacza, że … gorąco zalecamy zakup dobrych głośników zewnętrznych.

 

PODSUMOWANIE

ZALETY

  • równomierne podświetlenie,
  • bardzo mała degradacja kolorów pod kątem,
  • filtr ekranowy zapewnia świetną głębię i przejrzystość obrazu,
  • wysoka jasność ekranu,
  • dobra obsługa plików z kamer,
  • gniazdo SDHC i 3 gniazda USB,
  • stylowy wygląd,
  • ergonomiczny pilot,
  • dobrej jakości materiały i solidne wykonanie,
  • niezłe funkcje internetowe,
  • 5 lat gwarancji (oferta ważna do 31.01.2012).

WADY

  • bardzo duże błędy odwzorowania kolorów,
  • zbyt małe nasycenie kolorów,
  • niski kontrast na wprost,
  • tragiczny spadek kontrastu pod kątem,
  • zbyt dużo niepożądanych artefaktów generowanych przez układ IFC,
  • brak zaawansowanych opcji regulacji i kalibracji,
  • przeciętna skuteczność usuwania przeplotu,
  • odtwarzacz multimediów pod względem graficznym i funkcjonalnym odstaje od konkurencji,
  • dźwięk niewiele powyżej przeciętnej,
  • nieobrotowa podstawa,
  • błędnie przetłumaczone pozycje polskiego menu,
  • pewne problemy przy odtwarzaniu plików z dysku twardego,
  • filtr ekranowy redukuje odblaski gorzej niż filtry matowe (ale nadal lepiej niż szkło),
  • gniazdo USB obsługujące dysk twardy umieszczone dość niewygodnie z tyłu obudowy.

 

WERDYKT

No cóż, wyniki pomiarów jednoznacznie plasują TX-L42E30E w klasie trzygwiazdkowych przeciętniaków. Zwracamy uwagę, że subiektywna ocena może być jednak wyższa – na wielu gościach, którzy przez krótki czas oglądali Panasonica TX-L42E30E w naszym pomieszczeniu testowym (choć już po kalibracji) telewizor wywarł pozytywne wrażenie. Niestety kolorymetr nie kłamie i obiektywnie rzecz biorąc, pod względem technicznym TX-L42E30E nie należy do szczególnie udanych telewizorów. Być może ze względu na szerokie kąty widzenia i bardzo jasny ekran dla TX-L42E30E znalazłaby się jakaś nisza w zastosowaniach biznesowych, choć do pełnego szczęścia brakowałoby możliwości przekręcania ekranu. Dlatego też wszystkim kinomaniakom i wideofilom, którzy pragną oglądać filmy „jak je reżyser stworzył” polecamy telewizory … Panasonica, tyle że  … plazmy. Nie ulega wątpliwości, że to właśnie w nich japoński producent zawarł wszystko to, co najlepsze ze swojego jakże bogatego technicznego dorobku.

© TV TEST 2011