Samsung 65Q9F profil
Home / info / Samsung 65Q9F – test układu lokalnego wygaszania

Samsung 65Q9F – test układu lokalnego wygaszania

Gdy w 2017 roku Samsung wprowadził do sklepów telewizory QLED, wielu ekspertów i specjalistów przecierało oczy ze zdumienia. W reklamowanych jako „obraz jutra” telewizorach, które z założenia miały konkurować z coraz śmielej poczynającymi sobie na rynku OLED-ami, zastosowano bowiem zwyczajne podświetlenie krawędziowe. Taka, a nie inna decyzja inżynierów sprawiła, że w ciemnych scenach widać było szersze lub węższe pionowe pasy, które dla wielu oglądających były bardzo irytujące, a dla najbardziej wymagających (koneserów, kinomaniaków itp.) po prostu nie do przyjęcia. Dlaczego? Z prostej przyczyny: bowiem fałszowaly oryginalny przekaz i intencję twórcy dzieła filmowego. Co gorsza, lokalnego wygaszania nie można było w ogóle wyłączyć – w menu nie było w ogóle takiej opcji.

Z pionowymi pasami mieliśmy do czynienia w obu tańszych seriach QLED-ów, tj. Q7 i Q8. Z kolei we flagowym modelu Q9, tj. 65Q9F, zastosowano nieco bardziej zaawansowany wariant podświetlenia krawędziowego – podświetlenie dwukrawędziowe.

Jak faktycznie działało wygaszanie podświetlenia we flagowym Samsungu 65Q9F dowiecie się z mojego filmu poniżej:

Na koniec jeszcze krótka refleksja. Na początku marca 2018 roku Samsung przedstawi światu długo oczekiwane QLED-y 2018. Wiele wskazuje na to, że firma wsłuchała się w liczne głosy krytyczne i w najnowszyzch flagowcach (tj. następcach ww. modelu 65Q9F) zastosowała wreszcie tzw. podświetlenie pełne z wielostrefowym wygaszaniem. Jeśli tak, to będzie to krok we właściwym kierunku, choć oczywiście o faktycznych walorach nowego systemu podświetlenia przekonamy się w testach. Osobiście mam tylko jedno, jedyne życzenie: aby system „local dimming” dało się także całkowicie wyłączyć. Czy tak się stanie? Czy Samsung da wreszcie zaawansowanym użytkownikom większą kontrolę nad jakością wyświetlanego obrazu? Pożyjemy, potestujemy i zobaczymy.

Tomasz Chmielewski

PS. Rozmawiałem w sobotę 17 lutego ze sprzedawcami z kilku wielkopowierzchniowych sklepów RTV. Otóż, okazuje się, że nadal zdarzają się klienci, którzy uważają QLED-y za … OLED-y, tyle że produkcji Samsunga. No cóż, pozostawiam to bez komentarza.