Mini LED zawładnął rynkiem. Mini LED na ustach wszystkich. Mini LED tu, Mini LED tam. Tylko co tak naprawdę to oznacza? I czy zawsze gwarantuje wysoką jakość obrazu?
Okazuje się, że z tym ostatnim jest różnie. Miesiąc temu testowałem telewizor Mini LED, który miał 1008 (słownie: tysiąc osiem) stref. Problem w tym, że w wielu scenach wypadł … gorzej od 50-calowego nie-Mini-LED-a sprzed 3 lat. Serio. I co gorsza dla tego 1008-strefowca, 50-calowy rywal, który wierniej prezentował obraz, miał zaledwie 24 (słownie: dwadzieścia cztery) strefy i to w dodatku nie na diodach „mini”, lecz na zwykłych, dużych LED-ach. Ale pomimo tego w ciemnych scenach świecił znacznie lepiej: miał głębszą, stabilną czerń pozbawioną migotania czy fluktuacji. Tak proszę Państwa, to niewiarygodne, ale tak właśnie było.

No dobrze, zostawmy na razie dyskusję o wyższości 24 stref nad 1008 strefami. Tym razem mam dla Was recenzję telewizora, którego producent określa mianem „Mini LED Slim, czyli „szczupły Mini LED”. Inaczej mówiąc, ot taki sobie „miniledowy chudzielec”.
A jak wypadł ten chudzielec przeczytacie w mojej recenzji na portalu Geex.
https://geex.x-kom.pl/recenzje/recenzja-samsung-65qn77f/
TCh
Samsung 65QN77F
ocena ogólna
o kurczę!
No cóż, działanie "technologii" Mini LED Slim trzeba zobaczyć na własne oczy, aby ocenić, czym tak naprawdę ona jest. I czym nie jest i nigdy nie będzie.
TV TEST testy telewizorów

