Home / testy / Toshiba 55ZL1 cz.I

Toshiba 55ZL1 cz.I

Zapoczątkowana w 2010 roku rewolucja w dziale telewizorów Toshiby przynosi już konkretne owoce. Nowy zarząd z większym udziałem Europejczyków postawił na najnowocześniejsze rozwiązania techniczne oraz całkowitą zmianę stylizacji produktów. Dziś, dzięki uprzejmości firmy Mindspot s.c., mamy przyjemność opublikować test flagowego modelu 55ZL1, który dla Toshiby ma być tym, czym dla sił powietrznych USA jest F-22 Raptor, czyli ADF – myśliwiec przewagi powietrznej. A zatem, czy 55ZL1 stanie się Te-De-eRem Toshiby, tj. Telewizorem Dominacji Rynkowej?  Czy i w jakim stopniu oferowana przez flagową Toshibę jakość obrazu przewyższa konkurentów?  Wreszcie, czy 55ZL1 jest wart 18000 zł? Wszystkich pragnących znaleźć odpowiedzi na te pytania zapraszamy do lektury.

 

STYLIZACJA

Ostre, śmiałe linie i skandynawski minimalizm od razu zdradzają, że 55ZL1 wyszedł spod ręki nie byle jakiego stylisty. Za nowoczesny design tego telewizora odpowiedzialne jest duńskie studio Jacob Jensen Design znane z zaprojektowania stylistycznych hitów dla firmy Bang & Olufsen.

Stylizację flagowej Toshiby opracował zespół pod kierownictwem Timothy’ego Jacoba Jensena (na zdjęciu poniżej), syna Jacoba Jensena, założyciela firmy.

Ogólne wrażenia ze wzrokowego kontaktu z 55ZL1 są więcej niż pozytywne. Krótko mówiąc, telewizor może się podobać, choć niektórzy klienci „uczuleni” na czarny plastik mogą jednak trochę kręcić nosem. Gorzej z doborem materiałów: tutaj Toshiba nie ustrzegła się kilku wpadek. Po pierwsze, pomimo wysokiej jakości użytych metali i tworzyw sztucznych oraz ich dokładnego spasowania, jeden element nie pasuje do całej układanki. Jest nim przedstawiona na poniższym zdjęciu noga telewizora, a w zasadzie jej zewnętrzna osłona.

Problem w tym, że srebrne tworzywo sztuczne (pomimo jego dobrej jakości) inaczej odbija światło niż również srebrna, lecz wykonana tym razem z metalu część podstawy, która styka się z nogą (na zdjęciu poniżej).

Wrażenie niewłaściwego doboru materiałów dodatkowo potęguje fakt, że metalowy krążek w podstawie ma lekko wyfrezowaną powierzchnię, która ze względu na większą „matowość” inaczej odbija światło niż plastik nogi. W tej klasie urządzeń oraz przy cenie telewizora oscylującej w granicach 16-18 tysięcy złotych, taka oszczędność na materiałach jest delikatnie mówiąc nie na miejscu.

Drugim problemem, może trochę mniej dokuczliwym dla wybrednych koneserów nowoczesnego designu jest sposób zamocowania listwy dźwiękowej do telewizora. Otóż listwę utrzymują wykonane z akrylu dwie kształtki o przekroju zdeformowanej litresy „Z”, co widać na poniższym zdjęciach:

 

Problem w tym, że patrząc od przodu, poprzez szczelinę między dolną częścią obudowy a górną powierzchnią listy dźwiękowej, ów akryl łączący zespół głośników z obudową telewizora aż nadto rzuca się w oczy, głównie ze względu na jego dużą reflektywność. Zdajemy sobie sprawę, że jednym użytkownikom ta cecha telewizora nie będzie specjalnie przeszkadzać, a inni uznają, że się po prostu „czepiamy”, choć naszym zdaniem w tej klasie sprzętu poprzeczka postawiona jest bardzo wysoko, także pod względem wyglądu i jakości wykonania. W związku z tym czujemy obowiązek poinformować potencjalnych nabywców o wszystkich „zgrzytach”.

Pomimo ww. niedociągnięć, pozostałe wrażenia organoleptyczne są bardzo dobre. Cieszy nas zwłaszcza, że zadbano o sposób prowadzenia kabli z tyłu telewizora, tak aby nie było ich widać.

 

PILOT

W porównaniu do telewizorów Toshiby z serii WL768, do których dołączano kanciastego i nieco zbyt szerokiego pilota, projektanci 55ZL1 postawili na ergonomiczne krągłości. Oto efekt ich pracy:

Aluminiowa tujela o eliptycznym przekroju jest z jednej strony bardzo miła w dotyku (zwłaszcza w gorący letni dzień), ale z drugiej trzeba ją przesunąć aby uzyskać dostęp do …

… pozostałych przycisków, wśród których znajdują się tak ważne, jak np. klawisz zmiany proporcji obrazu czy klawisz 3D, nie mówiąc o przyciskach bezpośredniego dostępu do kanałów (0-9). Na szczególną pochwałę zasługują nowoopracowane przyciski centralnego wybieraka …

… które mają właściwą wielkość i odstęp, czym bardzo usprawniają obsługę. Niestety, nie można było tego samego powiedzieć o przyciskach centralnego wybieraka pilota od Toshiby 40WL768 – tamte były koszmarnie małe i położone zbyt blisko siebie.

Ogólnie rzecz biorąc, jeśli pominiemy konieczność częstego przesuwania tulei przy intensywnym regulowaniu telewizora, to wrażenia z korzystania z pilota są bardzo dobre. Pomimo tego nie sposób oprzeć się refleksji, że w tej cenie, użytkownicy zasługują na pilota wykonanego w całości z metalu (tytanu?), z podświetlanymi przyciskami i w dodatku zasilanego z akumulatora ładowanego za pomocą ogniw słonecznych. Takie piloty możemy spotkać nawet w telewizorach niemal dwa razy tańszych, np. Philipsach serii 8605 czy 9705.

Opis zewnętrznych walorów 55ZL1 kończymy zdjęciem pewnej niepozornej naklejki …

… z napawającym nasze serca DUMĄ napisem „Assembled in Poland”.  Brawo!

 

MENU

Moda na krągłości nie ominęła także menu. W swej nowej postaci ma ono kształt kołowy oraz trzy różne poziomy. Na pierwszym poziomie znajdziemy takie funkcje jak:

Konfiguracja

 

Funkcja

Podłączony telewizor

Do tej pozycji mamy jedną uwagę. „Podłączony telewizor” to niestety bardzo źle brzmiąca kalka z języka angielskiego. Dużo lepiej byłoby „Funkcje sieciowe”, „WWW” lub choćby po prostu „Internet”. Niestety, tłumacz poszedł na łatwiznę, podobnie zresztą jak w następnej pozycji …

A o „odtwarzaczu plików” albo „odtwarzaczu multimediów” słyszał, hę?

Zostawmy na razie Media Playera odtwarzacz multimediów i kontynuujmy naszą wędrówkę po nowym menu Toshiby. Opisaliśmy już poziom pierwszy, natomiast pozycje poziomu drugiego są widoczne w górnej części kołowego menu, nad krótkim łukiem. Jeżeli wybierzemy pozycję z poziomu drugiego to pojawi się … dobrze znane z poprzednich Toshib „stare” prostokątne menu.

Stare menu jest przejrzyste i funkcjonalne, a jedynym jego minusem jest brak przezroczystości, która cechuje kołowe menu poziomów 1 i 2 oraz menu w większości telewizorów konkurencji.

 

Jak przystało na firmę z bogatym zapleczem inżynieryjnym, menu Toshiby 55ZL1 obfituje w zaawansowane opcje niespotykane w telewizorach innych producentów, wśród których jest też nasze ulubione, choć domyślnie wyłączone „HDMI Info”.

Opis menu kończymy oknem zawierającym informację o wersji zainstalowanego oprogramowania (ang. firmware):

 

ODTWARZACZ MULTIMEDIÓW

Przed testem zostaliśmy uprzedzeni o możliwości wystąpienia pewnych błędów w działaniu odtwarzacza plików multimedialnych (zacinanie się MKV). Jednakże nie musieliśmy się niczego obawiać, bowiem udostępniona przez producenta w trakcie testu aktualizacja oprogramowania poprawiła sytuację na tyle, że nie odnotowaliśmy żadnych większych błędów.

55ZL1 jest w stanie bezproblemowo odtworzyć takie pliki wideo jak MP4 czy MKV oraz popularne MP3 i JPEG. Z kolei takie formaty jak TS czy WMV nie były w ogóle odtwarzane, natomiast z plikami z kamer wideo było różnie: nie było problemów z MTS-ami (AVCHD), natomiast telewizor w ogóle nie widział starszych formatów SD, jak np. pliki MOD z kamer JVC i Panasonica. W sumie całkiem nieźle.

Natomiast minusem było dość dziwne sortowanie plików w odtwarzaczu multimediów, zresztą proszę zobaczyć:

Odtwarzacz plików Toshiby najpierw sortuje pliki od A-Z (na zdjęciu do A-S), a potem od a-z, co nie jest najlepszym rozwiązaniem. Niestety pomimo starań i „konsultacji” z instrukcją obsługi, nie udało nam się rozwiązać tego problemu. Jak mówią: „ten typ tak ma”.

Do innych niedociągnięć można zaliczyć nieprzetłumaczone nagłówki trybów pracy odtwarzacza, np. „MOVIE” …

… zamiast „FILM”, czy też innym razem:

Na szczęście ten podwójny, sprzętowo-ortograficzny błąd widzieliśmy bardzo rzadko.

 

FUNKCJE INTERNETOWE

No cóż, nie jest to mocna strona flagowej Regzy. Zespół portali Toshiba Places ma w naszym kraju dość okrojoną funkcjonalność. Na osłodę pozostaje wszechobecny YouTube, ale również i on nie działa optymalnie. Np. jeżeli oglądany filmik zechcemy powiększyć na pełny ekran to jego odtwarzanie rozpocznie się od początku i to wcale nie z powodu konieczności pobrania strumienia danych o wyższej jakości. A o znanych z konkurencyjnych telewizorów ipli, iplexie, AXN czy TVP VOD można tylko pomarzyć. Szkoda!

Na tym kończymy pierwszą część testu flagowej Toshiby 55ZL1. W części drugiej zajmiemy się kwestią oceny jakości obrazu na podstawie dokonanych przez nas pomiarów, zarówno przed jak i po autokalibracji.

 

KUP TOSHIBĘ W DOBRYM SKLEPIE