Panasonic in more trouble
Home / felietony / Czego się boi Panasonic?

Czego się boi Panasonic?

Odpowiedź: Panasonic boi się rozpowszechniania informacji o tym, że ich telewizory przeznaczone na rynek EU (w tym także Polski) są obecnie produkowane przez TCL.

Dlaczego Panasonic nie chce aby rozpowszechniać tego typu informacje?

Najprawdopodobniej dlatego, że pragnie aby ich telewizory nie były kojarzone ani z Chinami, ani z producentami z tego kraju.

Czy obawy Panasonika są uzasadnione?

Moim zdaniem nie. Przecież Panasonic sam sobie wybrał TCL na partnera. Miał przecież wybór i mógł produkować swoje telewizory:

  • w fabryce LG w Mławie
  • albo w fabryce TPV w Gorzowie (Philips)
  • albo w fabryce Sharpa w Mysłowicach (co byłoby chyba najlepszym rozwiązaniem z wizerunkowego punktu widzenia – wszak dla wielu przeciętnych konsumentów Sharp to nadal firma „japońska” [co oczywiście nie jest prawdą]).

Pomimo tych opcji Panasonic wybrał TCL-a i jego fabrykę w Żyrardowie. Do wyboru TCL-a nikt Panasonica nie zmuszał. Sam sobie wybrał tę chińską firmę na partnera. A teraz się tego wstydzi.

Czy jest w 100% procentach pewne, że nowe Panasoniki produkuje teraz TCL?

Tak. Po pierwsze nowe telewizory mają na tabliczce znamionowej napis „Assembled in the Republic of Poland”. Po drugie, pisał o tym wiarygodny serwis Nikkei. Po trzecie, chociaż Panasonic nigdy tego oficjalnie nie potwierdził, w prywatnej rozmowie gdzieś w pierwszym kwartale 2022 roku jeden z przedstawicieli żyrardowskiej fabryki TCL powiedział mi (cytuję z pamięci):

Mamy teraz dużo pracy. Wiesz, o kogo chodzi – pisałeś już o tym.

Tak, to prawda – pisałem już o tym. Mój artykuł Panasonic na zakręcie dotarł już do ponad dwóch tysięcy Czytelników i czas na jego aktualizację, co niniejszym czynię.

Czy nie byłoby najlepiej aby przedstawiciel Panasonica wypowiedział się w tej całej sprawie?

Oczywiście, całkowicie się zgadzam z tym, że tak byłoby najlepiej. Niestety, ostatnie wypowiedzi przedstawicieli Panasonika napawają głębokim niepokojem. Tym bardziej, że wysoko postawione osoby wypowiadają się tak, jak gdyby z firmą nic złego się nie działo, nie traciła klientów, a jej udziały w rynku wcale nie malały.

Czy mam na myśli jakiś konkretny przypadek?

Tak. Jeden z dziennikarzy branżowych, Michał Pojałowski, który wydaje się mieć smykałkę do pisania dłuższych i przekrojowych artykułów, zadał sobie trud przeprowadzenia wywiadu z przedstawicielem Panasonika i zadania mu wielu niewygodnych pytań. Prawdę mówiąc, sam miałem ochotę zrobić coś podobnego, ale napięty harmonogram pracy (w roku 2022 opublikowałem 51 testów telewizorów – najwięcej w Polsce) niestety nie pozwolił mi na to.

I chyba dobrze się stało, że to nie ja przeprowadzałem wywiad z panem Więgielskim z Panasonika.

Sebastian Wegielski senior marketing manager Panasonic Europe

„Dlaczego?” – zapytacie. Ponieważ bym się tylko zdenerwował, a nawet wkurzył. Sposób w jaki pan Wegielski potraktował swojego rozmówcę, a w szczególności jakość odpowiedzi, których mu udzielił, wołają o przysłowiową pomstę do nieba. Nie wierzycie? Oto dowód – komentarz jednego czytelników.

Odpowiedzi w tym wywiadzie są tak pełne niczego, że aż przykro to się czytało …

Moim zdaniem w wielu miejscach wywiadu mamy tak duży zalew marketingowej papki, że to po prostu wywołuje mdłości. Po drugie, niektóre odpowiedzi na trudne pytania (jak np. o powody przeniesienia produkcji telewizorów do Polski) są nie tylko nie na temat, lecz sprawiają wrażenie, że pan Węgielski poszedł po linii najmniejszego oporu i skorzystał z zabiegu copy/paste, czyli żywcem wstawił gotowy tekst z wcześniej opracowanego materiału marketingowego.

Czy odpowiedzi udzielone w wywiadzie są rzeczywiście tak żałosne?

Tak. Już samo powoływanie się w rozmowie z polskim dziennikarzem (podkreślam: polskim) na udziały Panasonica w rynku niemieckim świadczy o tym, że pan Węgielski wyznaje zasadę „jeśli fakty są przeciwko nam, tym gorzej dla faktów”. Problem w tym, że na rynku polskim udział Panasonika często oscyluje wokół mizernego 1 procenta, podczas gdy TCL-a – wokół 10%. No, ale za to na rynku niemieckim ….

Czy naprawdę jest tak źle?

Najlepiej jak zapoznacie się z tym wywiadem i ocenicie go sami. Tylko uprzedzam: w wielu miejscach jest to najwyższej jakości stuprocentowa, czysta, marketingowa papka, która może przyprawić o niestrawność co bardziej wrażliwych czytelników.

Pomimo tego, moim zdaniem warto ten wywiad przeczytać, aby zorientować się, jakie osoby kierują działem telewizorów Panasonika na drodze do zagłady.

Dlatego ostrzegam jeszcze raz słowami jednego z czytelników:

Odpowiedzi w tym wywiadzie są tak pełne niczego, że aż przykro to się czytało …

A zatem przyjacielu, czytasz na własne ryzyko. I jeszcze jedno: miej pod ręką jakieś proszki uspokajające.

Co dalej z telewizorami Panasonic?

TCh