Home / felietony / Sharp mówi Samsungowi “nie”

Sharp mówi Samsungowi “nie”

Odradzający się w bólach Sharp podejmuje ostatnio zaskakujące działania. Jednym z nich była niespodziewana decyzja o zakupie słowackiej spółki UMC. Przypomnijmy, że to właśnie ona od 2015 roku posiada licencję na produkcję i sprzedaż telewizorów marki Sharp w Europie. Niestety, telewizory z logo Sharpa produkowane przez UMC okazały się na tyle kiepskie, że marka traci rynek, a klienci odwracają się od słowackich „pseudo-Sharpów”. Nie wierzycie? Wystarczy przejść się po takich wielkopowierzchniowych sklepach jak np. Saturn czy Media Markt. Tam gdzie dawniej dumnie stały „wyspy” z telewizorami Sharpa stoją obecnie telewizory konkurentów, a sprzęt Sharpa został przesunięty na bok (jeśli w ogóle się jeszcze w danym sklepie znajduje). Zresztą trudno się temu dziwić skoro słowacki Sharp wypuszczał na rynek tak beznadziejne modele telewizorów jak przetestowany przeze mnie LC-32CHE5100.

To właśnie dzięki kiepskim telewizorom w roku finansowym zakończonym w czerwcu w 2016 spółka UMC s.r.o. poniosła dotkliwą stratę na działalności operacyjnej w wysokości ponad 10 milionów złotych (ok. 2,5 mln euro). Czy muszę jeszcze wspominać o takich blamażach jak niemalże całkowity brak komunikacji marketingowej ze strony UMC, czy nieudostępnianie dziennikarzom telewizorów do testów? Z drugiej strony, może to i słuszna decyzja bo „skoro produkujemy badziewie, to po co je wysyłać do testów – jeszcze ktoś je skrytykuje”.

Kiepska jest także pozycja Sharpa na rynku światowym. Jak podaje portal evertiq:

Jeszcze w roku 2010 Sharp sprzedawał około 15 mln sztuk TV rocznie. Jednak w kolejnych latach sprzedaż tej marki kurczyła się, aż osiągnęła poziom 5-6 mln sztuk w roku 2015. Obecnie nowy właściciel, Foxconn, chce ożywić markę i ponownie osiągnąć poziom 10 mln sztuk w roku 2018.

Jak widać są szanse na poprawę sytuacji. Nowy zarząd Sharpa zdaje sobie sprawę, że poprzednie kierownictwo popełniło cały szereg strategicznych błędów. No bo cóż dobrego powiedzieć o marce, której:

  • telewizory z logo Sharpa na rynek Europy projektuje i sprzedaje słowacka firma UMC,
  • telewizory z logo Sharpa na rynek USA projektuje i sprzedaje chiński Hisense,
  • telewizory z logo Sharpa na rynek Japonii pochodzą od … Sharpa,
  • sprzęt audio z logo Sharpa na rynek Europy projektuje i sprzedaje turecki Vestel słowackie UMC ,
  • duże i małe AGD pralki z logo Sharpa na rynek Europy projektuje i sprzedaje turecki Beko Vestel.

No właśnie, cóż rzec o takiej marce? Że rozmieniła się na drobne? Chyba tak.

“Bądź oryginalny” – to nowe motto Sharpa. Czy Japończykom rzeczywiście uda się wprowadzić na rynek nowe i oryginalne produkty? Pożyjemy, zobaczymy.

Ale co z tym ma wspólnego Samsung? Samsung jest liderem rynku telewizorów: sprzedaje i produkuje ich najwięcej, korzystając w własnych i obcych paneli LCD. W te drugie zaopatrywał się do tej pory u AUO, Innoluksa oraz producentów chińskich (np. BOE), ale z jakości tych ostatnich nie był zadowolony. Panele Samsungowi miał dostarczać także Sharp: około 5 milionów rocznie w rozmiarach 40, 60 i 70 cali, co pkryłoby około 10% rocznego zapotrzebowania Koreańczyków na wyświetlacze LCD. Problem w tym, że Sharp, pomimo wcześniejszych ustaleń, podjął decyzję o zaprzestaniu dostaw paneli LCD do Samsung Electronics począwszy od stycznia 2017 roku. Dlaczego? Odpowiedź nasuwa się sama. Jeśli planujemy ekspansję i rozwój działu telewizorów oraz ich zwiększoną sprzedaż, czyli odzyskanie utraconej pozycji, to musimy zapewnić sobie dostawy paneli. W takiej sytuacji nie ma sensu sprzedawać własnych paneli i to w dodatku głównemu rywalowi, jakim jest Samsung.

Co w takim wypadku zrobią Koreańczycy? Mają kilka opcji. Po pierwsze zwiększyć produkcję w Samsung Display i zakupy z tej siostrzanej spółki. Po drugie, dogadać się z Tajwańczykami z AUO i Innoluksa, choć nie będzie łatwo, bo głównym odbiorą ich paneli LCD są przecież Panasonic i Sony. Po trzecie, zwiększyć produkcję w swoich chińskich fabrykach, bo ona się bardziej opłaca niż w Korei. Samsung sobie poradzi – o to jestem spokojny.

Podsumowując: cieszy fakt, że po przejęciu kontrolnego pakietu przez Foxconna ktoś poszedł wreszcie po rozum do głowy i próbuje odkręcić wszystkie złe decyzje, które zapadły w Sharpie w ciągu ostatnich 2-3 lat. Nie będzie łatwo odzyskać utraconą pozycję rynkową na rynku telewizorów, ale w Sharpie jest tak źle, że może być już chyba tylko lepiej. Trzymam za niego kciuki, bo konkurencji nigdy za dużo. I oby nie skończyło się tak, jak z szumnie zapowiadanym powrotem Toshiby na rynek telewizorów, ale to już temat na zupełnie nowy artykuł.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2017!

Tomasz Chmielewski

zdjęcie główne: Designed by asierromero / Freepik