Home / testy / UE46D8000 kontra KDL-46HX920 – cz.1

UE46D8000 kontra KDL-46HX920 – cz.1

 

Dziś mamy dla Was Drodzy Czytelnicy coś specjalnego: pojedynek na szczycie. W  lewym narożniku Sony KDL-46HX920, w prawym – Samsung UE46D8000. Inaczej mówiąc, dwa teoretycznie najlepsze 46-calowe telewizory ww. producentów, jakie aktualnie można kupić w naszym kraju. Ale zanim przejdziemy do testu, zadajmy sobie kilka pytań.

Czy wydając około sześciu lub ośmiu tysięcy złotych na telewizor możemy oczekiwać, że dostaniemy urządzenie bliskie doskonałości? Czy kupując model z tzw. „najwyższej półki” będziemy mogli cieszyć się niemal idealnym, wzorcowym obrazem z urządzenia pozbawionego jakichkolwiek wad? Wszystkiego tego dowiecie się z naszego testu. Zapraszamy do lektury.

Wygląd

 

Testowany Sony KDL-46HX920 jest następcą udanego i cenionego modelu KDL-46HX900. W porównaniu do poprzednika wzornictwo KDL-46HX920 również utrzymano w stylu monolitycznym (ang. Monolithic Design), jednakże dokonano następujących zmian:

  • odchudzona obudowa ma teraz węższą ramkę wokół ekranu,
  • cieńsza i węższa listwa okalająca ramkę jest teraz w kolorze srebrnym (poprzednio czarnym),
  • brak szczeliny między listwą a szybą ekranu,
  • srebrna matowa noga (poprzednio czarna).

Szklany ekran nie został całkowicie schowana w zewnętrznej metalowej listwie, lecz nieco na nią zachodzi, co pozwala z łatwością dostrzec jak cienka jest tafla wytrzymałego szkła Gorilla Glass – ma zaledwie 0,9 mm grubości. Dzięki wprowadzonym zmianom KDL-46HX920 wydaje się być znacznie mniejszym i lżejszym telewizorem od poprzednika. Jeżeli postawimy oba modele obok siebie, to większości postronnych obserwatorów odchudzony i dużo zgrabniejszy KDL-46HX920 wyda się znacznie mniejszym od poprzednika. Ba, niektórym wyda się, że ekran ma mniej niż deklarowane 46 cali! Naszym zdaniem kuracja odchudzająca wyszła monolitycznym Braviom na dobre. Brawo Sony!

Wyglądu Samsunga UE46D8000 nie będziemy specjalnie komentować, bowiem jest bardzo nowoczesny, a telewizor otrzymał już wiele nagród za odważną stylistykę. Za komentarz niech wystarczą tym razem zdjęcia.

 

 

Przy omawianiu UE46D8000 warto wspomnieć, że nogę i sposób jej montażu do telewizora rozwiązano znacznie lepiej niż w przypadku modeli z serii D6500.

Jak widać na zdjęciu, wkręty montażowe wchodzą w solidne gwintowane tuleje, a nie bezpośrednio w tworzywo sztuczne, co ma miejsce np. w Samsungu UE40D6500.

Pomimo że wolelibyśmy aby noga miała spokojniejszy, mniej ekstrawagancki kształt, do jakości materiałów użytych do jej budowy, ich spasowania i montażu nie mamy żadnych zastrzeżeń.

Pilot

Raczej trudno o dwa bardziej odmienne piloty. Pilot Samsunga ma płaskie foliowe przyciski, co z jednej strony znakomicie ułatwia czyszczenie, a z drugiej pogarsza obsługę, szczególnie w ciemności (i to pomimo podświetlenia), Jest tak dlatego, że przycisków nie da się wymacać jak np. w znakomitych pod tym względem pilotach Philipsa.

Pomimo nowoczesnego wyglądu, pilota od UE46D8000 obsługiwało się nam znacznie mniej wygodnie niż produkt konkurencji, i nie była to tylko kwestia braku przyzwyczajenia. Pomimo tego pilot Samsunga ma jedną bardzo ciekawą cechę. Mianowicie centralna część z krzyżowym wybierakiem może służyć jako gładzik (ang. touchpad), co znacznie ułatwia nawigację po stronach internetowych. Aby skorzystać z tej funkcji należy nacisnąć na pilocie żółty klawisz C „Przełącz do trybu wskaźnika” i wtedy to możemy poruszać się po ekranie we wszystkich kierunkach co bardzo ułatwia nawigację w sieci.

Z kolei pilot Sony jest naszym zdaniem nieco zbyt szeroki a niektóre przyciski leżą zbyt blisko innych. Pomimo tego doceniamy, że można go położyć spodem do góry i w ten sposób chronić przyciski przed kurzem.

Ogólnie rzecz biorąc żaden z pilotów nie przypadł nam szczególnie do gustu: pilot Samsunga miał niewygodne foliowe przyciski, pilot Sony mało ergonomiczny kształt. Z dwojga złego naszym zdaniem wygodniejszy jest pilot Sony, zwłaszcza dla osoby często zmieniającej ustawienia telewizora.

Filtr ekranowy

Oprócz odmiennego podejścia do kwestii nadajników zdalnego sterowania, inżynierowie Sony i Samsunga zastosowali inne filtry ekranowe. Szklany filtr w Sony zapewnia znacznie lepszą przejrzystość obrazu i lepsze wrażenie „bycia tam” przy oglądaniu filmów w warunkach kina domowego. Dodatkową zaletą szklanego ekranu jest większa wytrzymałość na ewentualne uszkodzenia, gwarantowana przez firmę Corning, producenta szkła Gorilla Glass. Pomimo tego w jasnym pomieszczeniu ekran Sony ma więcej niepożądanych odbić, co o ile jest typową cechą nawet dla najlepszych filtrów szklanych, może przeszkadzać niektórym użytkownikom. Z kolei filtr zastosowany w Samsungu UE46D8000 lepiej tłumi refleksy światła zapewniając bardzo dobrą czerń absorpcyjną, jednakże wszystko to okupiono pewną subiektywnie odbieraną „plastikowatością” obrazu, co może razić zwolenników filtrów szklanych. Pod względem jakości tłumienia refleksów obu filtrom daleko do niezwykłej skuteczności rewelacyjnego filtra Moth Eye (ang. oko ćmy) zastosowanego w Philipsie 46PFL9706.

Multimedia

Oba telewizory oferują bardzo dobre możliwości odtwarzania różnych formatów plików. Nie wdając się w szczegóły, możemy powiedzieć że Sony ma nad Samsungiem przewagę w odtwarzaniu plików MTS (AVCHD) z kamer wideo (których UE46D8000 w ogóle nie widzi), podczas gdy Samsung odtwarza nieco więcej formatów plików i ma bardziej rozbudowane funkcje internetowe (Smart TV). Osobom przywiązującym dużą wagę do tego typu funkcji zalecamy osobiste sprawdzenie możliwości multimedialnych obu telewizorów w sklepie przed ich zakupem. Warto zaznaczyć, że testowany egzemplarz UE46D8000 potrafił się zawiesić i zresetować przy intensywnym korzystaniu z aplikacji YouTube.

 

POMIARY

Wybór trybu

Testy i pomiary wykonaliśmy w trybach „Film” (Samsung) oraz w scenie „Kinowy” i trybie „Kino2” w przypadku Sony.

 

Odwzorowanie kolorów

diagram chromatyczności - Samsung UE46D8000 - tryb "Film"
diagram chromatyczności - Sony KDL-46HX920 - scena "Kinowy", tryb "Kino2"

 

błędy odwzorowania kolorów (delta E)

Bardzo niskie błędy delta E dla czerwieni (R) i stosunkowo niskie odchylenia dla zieleni (G) i niebieskiego (B) wskazują na wstępną kalibrację telewizorów już na linii produkcyjnej. Pomimo tego średnie odchylenie delta E dla Sony jest niższe niż w przypadku Samsunga. Ponadto, Sony ma istotną przewagę w kwestii właściwego nasycenia kolorów:

nasycenie składowych RGB - Samsung UE46D8000 - tryb Film
nasycenie składowych RGB - Sony KDL-46HX920 - scena Kinowy, tryb Kino2

Jak widać z powyższych wykresów wszystkie składowe są w Samsungu zbyt mocno nasycone. Maksymalny błąd nasycenia koloru zielonego wyniósł niemal +16% w Samsungu i +5,4% w przypadku Sony. Obserwacja wzrokowa potwierdziła wyniki pomiarów: kolory generowane przez Sony wydały się nam „bardziej naturalne” i stonowane. Co ciekawe, podobną charakterystykę nasycenia kolorów zaobserwowaliśmy podczas porównania Samsunga UE40D6500 z Sony KDL-40EX720. W związku z tym możemy powiedzieć, że obiegowa opinia o „bardzo dobrych kolorach” w telewizorach Sony ma swoje racjonalne uzasadnienie.

W subiektywnej ocenie przewagę Sony zwiększa szklany filtr ekranowy, który w ciemnych pomieszczeniach zapewnia lepszą przejrzystość i jakość obrazu niż wykonany z tworzywa sztucznego filtr Samsunga. Naszym zdaniem, biorąc pod uwagę urządzenia nieskalibrowane, przewagę ma Sony.

Z drugiej strony Samsung UE46D8000 oferuje dużo większe możliwości kalibracji kolorów niż Sony KDL-46HX920, tak więc po kalibracji wynik mógłby ulec zmianie na korzyść Samsunga.

 

Czerń i kontrast

W ustawieniach domyślnych trybu Film czerń Samsunga UE46D8000 świeciła z jasnością 0,085 cd/m2, a biel 212,59 cd/m2, co dało współczynnik kontrastu ANSI  równy 2487:1. Ponieważ taka jasność bieli jest zbyt wysoka do komfortowego oglądania w ciemnym pomieszczeniu, zredukowaliśmy intensywność podświetlenia z domyślnych 14 na 7, dzięki czemu luminancja bieli spadła do 118 cd/m2 oraz czerni do 0,050 cd/m2. Zgodnie z oczekiwaniami współczynnik kontrastu ANSI nie uległ większym zmianom i wyniósł 2365:1, co należy uznać za świetny wynik jak na telewizor z podświetleniem krawędziowym.

Warto zaznaczyć, że poprzednik UE46D8000, czyli model UE46C8000 miał kontrast ANSI równy 1320:1, podobnie jak flagowy UE46C9000 (1340:1). Z czego wynika tak duża zmiana? Naszym zdaniem jest to po części wynikiem zastosowania w UE46D8000 nowocześniejszej matrycy niż w telewizorach z roku 2010, jak również, najprawdopodobniej, działania układu MicroDimming.

Tak czy inaczej, za poprawę czerni i istotne zwiększenie kontrastu należą się inżynierom Samsunga wyrazy uznania.

W przeciwieństwie do Samsunga, który wykorzystuje krawędziowe podświetlenie matrycy LCD, w Sony KDL-46HX920 zastosowano droższe i teoretycznie skuteczniejsze pełne podświetlenie (ang. Direct LED, Full LED) wraz z układem strefowego wygaszania diod (ang. local dimming). W domyślnych ustawieniach scenotrybu Kinowy/Kino2 odpowiednie wartości dla czerni/bieli/kontrastu były następujące:

0,145 cd/m2 /// 233 cd/m2 /// 1603:1

Ponieważ wartości te były rozczarowujące jak na telewizor ze strefowym wygaszaniem spróbowaliśmy zastosować kilka sztuczek. Na pierwszy ogień poszło włączenie opcji „Zaawansowane zwiększenie kontrastu”. Oto wyniki:

0,151 cd/m2 /// 232 cd/m2 /// 1542:1

Jak widać zmiana jest niemal żadna – przynajmniej nie na korzyść. W związku z tym w następnej kolejności zredukowaliśmy do minimum intensywność świecenia podświetlenia, co dało następujące wyniki:

0,060 cd/m2 /// 91,8 cd/m2 /// 1519:1

Jak widać czerń poprawiła się aż 2,5 krotnie, co było oczywiście widać gołym okiem. Niestety, 0,060cd/m2 było najlepszym wynikiem jaki w przypadku Sony udało nam się osiągnąć.

Zestawmy teraz wyniki dla obu telewizorów (czerń/biel/kontrast):

Samsung 0,050 cd/m2 /// 118 cd/m2 /// 2365:1

Sony 0,060 cd/m2 /// 91,8 cd/m2 /// 1519:1

Jak widać Samsung pokonał Sony wyższym współczynnikiem kontrastu oraz o 17% ciemniejszą czernią. I to pomimo braku strefowego wygaszania diod!

Dlaczego tak rozczarowujące wyniki w przypadku Sony?

W tym momencie wielu czytelników zada sobie pytanie: „Czy to w ogóle możliwe? Telewizor z pełnym podświetleniem i lokalnym wygaszaniem diod LED ma gorszą czerń i niższy kontrast od krawędziowego LED-a?

Wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie wcale nie jest trudna, ale żeby na nie odpowiedzieć najpierw kilka słów, o tym jak mierzymy kontrast. Otóż w tym celu wykorzystujemy widoczną na poniższym zdjęciu szachownicę (ang. ANSI checkerboard).

Jednakże aby uzyskać głęboką czerń w ciemnych prostokątach i jednocześnie wysoką jasność bieli (co daje duży kontrast) trzeba zastosować nie tylko odpowiednio dużą liczbę odrębnie wygaszanych diod i ich stref, ale także właściwie napisane algorytmy ich wygaszania. Na podstawie przeprowadzonych testów możemy stwierdzić, że do algorytmów wygaszania diod nie mamy w przypadku KDL-46HX920 większych zastrzeżeń: są jednymi z najlepszych jakie widzieliśmy (czego niestety nie możemy powiedzieć o zaiste fatalnym pod tym względem Philipsie 46PFL9705). Jeżeli zaś chodzi o liczbę stref, to proszę samemu ocenić skuteczność ich działania na podstawie poniższego zdjęcia:

Jak widać stref wygaszania jest zdecydowanie zbyt mało, o czym świadczy gruba aureola wokół napisu „Moving Image Response” zajmująca niemal 1/3 wysokości ekranu. Czy takie wygaszanie można jeszcze nazwać lokalnym? Z pewnością nie. Taka, a nie inna charakterystyka wygaszania diod w KDL-46HX920 wynika z zastosowania stanowczo zbyt małej liczby diod. Od przedstawicieli polskiego oddziału Sony dowiedzieliśmy się, że w KDL-46HX920 liczbę stref zmniejszono do ok. 150 w porównaniu z ok. 200 KDL-46HX900 i że „działają one inaczej”. Dlaczego zdecydowano się na taki krok? Niewątpliwie z powodów ekonomicznych bowiem mniej stref to mniej diod, które, jak wiadomo, są dość kosztowne. Zresztą inżynierowie (a może raczej: księgowi) Sony nie byli w swoich działaniach osamotnieni: podobnie zrobiła firma LG w europejskich modelach telewizorów z serii LW980S, co również nie pozostało bez (negatywnego) wpływu na jakość obrazu.

Jak to wszystko wygląda w praktyce? Czy ww. wady lokalnego wygaszania mogą być powodem do narzekań? Wszystko zależy od tego jakie materiały oglądamy oraz jaką opcję wybraliśmy w funkcji „Dynamiczna kontrola LED”. Zacznijmy może od tego drugiego.

Funkcja „Dynamiczna kontrola LED” (dalej zwana DKL) ma trzy opcje: Wył., Mała i Standardowa. Przy ustawieniu „Wył.” ekran wygląda mało ciekawie:

Najlepszą czerń i największy przyrost kontrastu daje opcja „Standardowa”. W tym ustawieniu na typowych „normalnych” filmach z niewielką lub znikomą zawartością ciemnych scen nie ma się w zasadzie do czego przyczepić. Sytuacja zmienia się gdy włączymy wymagające materiały filmowe w rodzaju scen realizowanych na tle rozgwieżdżonego nieba. W takich filmach jak Gwiezdne wojny – Imperium kontratakuje czy Obcy wytrenowane oko z łatwością dostrzeże grube aureole wokół obiektów poruszających się na ciemnym tle. Na naszym ulubionym materiale testowym Kooza zawierającym sceny zarejestrowane podczas występu cyrku Cirque de Soleil, mamy do czynienia z oświetlonymi punktowo postaciami poruszającymi się na czarnym tle. DKL w opcji „Standardowa” dawała aż nazbyt dobrze widoczne grube, szare aureole (ang. ghosting) wokół poruszających się obiektów i to nawet przy patrzeniu dokładnie na wprost. Obiekty poruszały się jakby w mglistej otoczce, co w zestawieniu z pozostałym, niemal idealnie czarnym tłem sprawiało dość kuriozalne wrażenie i psuło odbiór całości. Powtórzmy jeszcze raz, że zjawisko to można było zaobserwować na bardzo wymagających materiałach. Pewną poprawę daje przestawienie DKL z opcji „Standardowa” na „Mała”, bowiem mgliste otoczki wokół poruszających się na ekranie obiektów stają się wtedy mniej zauważalne i znacznie mniej dokuczliwe (jak na zdjęciu poniżej).

Niestety opcja „Mała” pogarsza jakość czerni, która ma teraz większą luminancję. Pomimo tego, jeżeli grube aureole wokół obiektów są dla kogoś nie przyjęcia, stosowanie opcji „Mała” można rozważyć w ciemnych i mrocznych filmach o dużej zawartości „czarnego w czerni”.

Zastrzeżenia można mieć też do scen zawierających np. statek kosmiczny poruszający się na tle gwiazd. W takim wypadku układ DKL sprawia, że cześć gwiazd znacznie blednie. Warto zaznaczyć, że pomimo zbyt szerokich stref same algorytmy wygaszania są dobrze dopracowane i nie zachodzi zjawisko całkowitego znikania niepotrzebnie wygaszonych” gwiazd. Niestety, sytuacja taka ma miejsce w wielu konkurencyjnych telewizorach, np. w Toshibie 46YL863 z układem PROLED 32 .

Powtórzmy jeszcze raz, że większość zastrzeżeń do DKL dotyczy tylko najbardziej wymagających materiałów, w tym wyrafinowanych plansz testowych. Na zdecydowanej większości filmów ww. problemów nie widać lub trzeba się dobrze przyjrzeć aby je dostrzec. Pomimo tego nie ulega wątpliwości, że

zbyt „zgrubnie” działające strefowe wygaszanie jest największą wadą KDL-46HX920

 

Degradacja kontrastu pod kątem

Ww. informacje o czerni i kontraście obu telewizorów nie byłyby pełne bez opisu zachowania paneli pod kątem. Niestety, tak jak w przypadku wszystkich wyświetlaczy ciekłokrystalicznych w obu telewizorach następuje istotny spadek kontrastu. I tak pod kątem 45 stopni od osi prostopadłej do ekranu współczynnik kontrastu ON/OFF w Samsungu wyniósł 723:1, co oznacza ponad pięciokrotny spadek w porównaniu do zmierzonego na wprost współczynnika 3759:1. Po kątem ekran UE46D8000 wygląda mniej więcej tak:

Jeżeli weźmiemy pod uwagę własności samej matrycy LCD i pominiemy działanie układu DKL w KDL-46HX920, to w przypadku Sony spadek kontrastu będzie podobny.

Wszystkich tych, którzy chcieliby ogłosić zwycięstwo Samsunga w kategorii czerni i kontrastu, prosimy jednakże o dalszą lekturę. Sprawa nie jest tak oczywista, jak by się wydawało.

Równomierność czerni

Niejednorodność czerni przejawiająca się mniej lub bardziej widocznymi na ekranie plamami lub „chmurkami” jest bardzo częstą przypadłością współczesnych „LED-ów”. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że zjawisko to jest plagą współczesnej ekranów LCD z krawędziowym podświetleniem LED (ang. Edge LED) i nie omija nawet najbardziej zaawansowanych i najdroższych modeli.

O ile w przypadku Sony KLD-46HX920, przy wyłączonej DKL widać pewną nierównomierność podświetlenia, to po włączeniu DKL przestaje to być problemem. Niestety, w przypadku Samsunga UE46D8000, który posiada podświetlenie krawędziowe sytuacja jest gorsza, ba, powiedzielibyśmy nawet, że fatalna. Ale po kolei.

W stosunkowo jasnych scenach Samsung radzi sobie bardzo dobrze, co widać na poniższym kadrze z filmu „Rango”:

W ciemnych scenach nie jest już tak ładnie bowiem pojawiają się brzydkie „chmurki” …

Dla ułatwienia najbardziej dokuczliwe z nich zaznaczyliśmy kolorem czerwonym:

Jak widać mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem niejednorodnej czerni (nierównomiernego podświetlenia). To właśnie te plamy, chmurki, uloty światła, czy obszary niejednorodnej czarni (jakkolwiek by ich nie zwać) sprawiają, że dla szanującego się konesera, wideofila czy kinomaniaka obraz z takiego telewizora będzie po prostu nie do przyjęcia.

Dla zainteresowanych „chmurologią” mamy jeszcze kilka dodatkowych zdjęć:

Czy tak powinna wyglądać czerń na telewizorze dla wymagającego użytkownika? Oczywiście, że nie. Czy takie „wybielenia” czerni są dopuszczalne w telewizorze za niemal 6000 zł? Naszym zdaniem również nie. Niestety, producenci są innego zdania i zgodnie twierdzą, że:

To nie wada, lecz cecha telewizorów LED.

Skąd to wiemy? Proszę zadzwonić do serwisów lub biur obsługi klienta, a taka właśnie będzie oficjalna odpowiedź.

O ile pod względem luminancji czerni i kontrastu przewagę miał Samsung, to pod względem jednorodności czerni musi on uznać zdecydowaną wyższość Sony.

 

Na tym kończymy pierwszą część naszego testu.  W drugiej zajmiemy się odwzorowaniem ruchu przez oba telewizory, jakością efektów 3D oraz wybierzemy zwycięzcę.

CZĘŚĆ DRUGA TESTU

© TV TEST 2012