Home / testy / Toshiba 42VL863

Toshiba 42VL863


Dział telewizorów Toshiby przeżywa ostatnio prawdziwy renesans, żeby nie powiedzieć rewolucję. Zapoczątkowana w 2010 odnowa polegająca na gruntownej przebudowie gamy produktów, radykalnym unowocześnieniu wzornictwa oraz wymianie kadr kierowniczych z nastawieniem na większy udział menedżerów z rynków lokalnych (tj. spoza Japonii), przyniosły już konkretne rezultaty w postaci zwiększonej sprzedaży i lepszego rozpoznawania marki przez klientów.

Zmiany nie ominęły także stosowanych rozwiązań technicznych. Obok Philipsa, Toshiba jest jednym z producentów, którzy na potrzeby tak modnego obecnie 3D postanowili wykorzystać nie tylko technikę aktywną (migawkową), ale również bardzo obecnie promowaną przez koncern LG technikę pasywną. Seria VL863 obejmuje dwa telewizory wykorzystujące polaryzator FPR produkcji LG Display: model 47VL863 oraz przetestowany przez nas mniejszy 42VL863. W zamierzeniach producenta Toshiba 42VL863 ma być w miarę przystępnym, ale dobrze wyposażonym modelem średniej klasy, który ma za zadanie skutecznie rywalizować z takimi rywalami jak LG 42LW570S, czy Philips 42PFL7606.

Wygląd i funkcje

Począwszy od roku 2010 Toshiba radykalnie zmieniła wygląd swoich telewizorów. Dzięki współpracy ze znanym duńskim studiem Jacob Jensen Design powstało szereg bardzo ciekawych stylistycznie konstrukcji jak na przykład seria WL768 czy VL748 które zapoczątkowały zmianę wizerunku japońskiego producenta. Czy 42VL863 jest również owocem współpracy z duńskimi stylistami? Trudno powiedzieć. Na pewno pod wieloma względami przypomina ww. serie telewizorów, jednakże nie wyróżnia się niczym szczególnymi i można powiedzieć, że wygląda dość skromnie. Proste linie, ostre kąty i brak zaokrągleń sugerują domieszkę skandynawskiego minimalizmu, jednakże mamy pewne zastrzeżenia co do doboru materiałów: nie wydaje się nam, aby połączenie zarówno błyszczących jak i matowych plastików było najlepszym rozwiązaniem.

Dołączony pilot ma dość ciekawą konstrukcję. O ile ruchoma aluminiowa tuleja jest stylistycznie atrakcyjna, a latem zapewnia przyjemne uczucie chłodu, to trzeba uczciwie przyznać, że konieczność każdorazowego odsuwania tulei przy intensywnym korzystaniu z większości funkcji pilota, może po pewnym czasie stać się nieco dokuczliwa. W obronie niecodziennej koncepcji „pilota z tuleją” trzeba powiedzieć, że jako jednego z nielicznych można go postawić pionowo, np. na podłodze obok fotela.

 

Multimedia

Pozytywnie oceniamy wszechstronność wbudowanego odtwarzacza multimediów. Rozpoznaje on i odtwarza wiele rodzajów plików, w tym JPEG, MP3, MKV, a także szereg formatów z kamer wideo jak MP4 czy MTS (AVCHD). Niestety, podobnie jak i w innych Regzach stabilność odtwarzacza multimediów pozostawia trochę do życzenia, w związku z czym pojawianie się napisu „Błąd odrawarzacza multimediów” (pisownia oryginalna) nie należy wcale do rzadkości. Nie ulega jednakże wątpliwości, że Toshiba znacznie poprawiła działanie odtwarzacza, bowiem zawiesza się on znacznie, znacznie rzadziej niż w ubiegłorocznych Regzach.

O funkcjach internetowych można powiedzieć jedno: dobrze, że są. Ze względu praktyczny brak lokalnych (czytaj: polskich) aplikacji Toshiba Places to w zasadzie projekt w budowie. Firma obiecuje jednakże wysyp polskich aplikacji i to już niebawem.

 

Matryca

Do podświetlenia matrycy LCD użyto białych diod LED rozmieszczonych wzdłuż krawędzi ekranu (ang. Edge LED). Niestety czerń była stosunkowo niejednorodna, zwłaszcza w rogach, chociaż trzeba uczciwie przyznać, że widzieliśmy już dużo gorsze „zachmurzenie” (ang. clouding) i to w dużo droższych konstrukcjach.

 

Kolory i skala szarości

Odwzorowanie kolorów można określić jako dobre. Delta E dla czerwieni, która jest newralgicznym kolorem pod względem wrażliwości nań ludzkiego oka wyniosła zaledwie 1,5, co jest bardzo dobrym wynikiem. Pozostałe kolory podstawowe zostały oddane mniej dokładnie: zieleń z błędem 10,3 oraz niebieski z błędem 13,5. Największe odchylenie odnotowaliśmy w przypadku odwzorowania magenty: aż 21,3. W sumie średni błąd odwzorowania kolorów RGBCMY wyniósł 11,9, czyli niemal tyle samo co w konkurencyjnym Philipsie 42PFL7606 (11,7).

diagram chromatyczności

Jeśli chodzi o analizę nasycenia kolorów to błędy wahały się w przedziale od (-6,35%) do (+15,25%). Największy dodatni błąd (+15,25%) odnotowaliśmy dla zieleni nasyconej w 75%, choć trzeba obiektywnie przyznać, że na zmiany w obrębie tej barwy jesteśmy mniej wrażliwi niż np. na zmiany w obrębie czerwieni. W każdym razie ogólne błędy nasycenia kolorów były nieco większe niż u bezpośredniego rywala jakim jest Philips 42PFL7606.

błędy nasycenia kolorów RGB

Skala szarości została odwzorowana niezbyt poprawnie: zakres 10-37 IRE był zauważalnie rozjaśniony, podczas gdy przedział 40-90 IRE nieco zbyt ciemny, co potęgowało niekorzystne wrażenie niskiego kontrastu. Na szczęście telewizor zapewnia szerokie możliwości korekcji gammy.

charakterystyka jasności
gamma

 

zbieżność składowych RGB
temperatura barwowa

 

Kontrast i czerń

Podobnie jak wielu rywali z tej klasy cenowej Toshiba 42VL863 nie może się pochwalić szczególnymi osiągnięciami w dziedzinie czerni i kontrastu. W trybie „Hollywood noc” jasność czerni to dość wysokie 0,140 cd/m2, co przy luminancji bieli równej 113 cd/m2 daje bardzo niski statyczny kontrast ANSI równy zaledwie 804:1 (Philips 42PFL7606 – 1039:1). Oczywiście jasność czerni można obniżyć redukując opcję „Podświetlenie“, jednakże współczynnik kontrastu ANSI, jako że jest cechą danej matrycy LCD, pozostanie niemalże bez zmian.

Niektóre źródła i testy podają kontrast Toshiby jako wielkość rzędu 10000:1. Trzeba przyznać, że jest to możliwe do uzyskania jedynie gdy mamy na myśli kontrast ON/OFF zmierzony na wprost ekranu i to w dodatku przy opcji „Kontrola podświetlenia LED” (KPLED) ustawionej w pozycji „Strong” (ang. silna, mocna). W takim ustawieniu KPLED telewizor drastycznie redukuje jasność podświetlenia w przypadku wyświetlania czystej czerni i w takiej i tylko w takiej sytuacji czerń rzeczywiście spada do imponujących 0,008 cd/m2. Przestrzegamy jednakże przed pochopnym optymizmem, bowiem zgodnie z oczekiwaniami, działanie KPLED nie ma żadnego, powtórzmy, żadnego wpływu na mierzony na czarno-białej szachownicy kontrast ANSI, a więc na dynamikę obrazu jaką możemy najczęściej spotkać w dobrze zrealizowanych filmach.

Niestety, to nie koniec problemów z kontrastem. O ile kontrast ANSI rzędu 804:1 można od biedy zaakceptować, to poza osią prostopadłą do ekranu sytuacja ulega znacznemu pogorszeniu. Pod kątem 45 stopni do ekranu luminancja czerni wzrasta do 0,380 cd/m2, jasność bieli spada do 39,5 cd/m2, co daje współczynnik kontrastu ON/OFF równy zaledwie 104:1 (słownie: sto cztery do jednego)! Jeżeli porównamy to z wartością współczynnika kontrastu ON/OFF zmierzonego na wprost ekranu (tj. 807:1) to okaże się, że spadek jest niemal 8-krotny! Tak duża negatywna zmiana świadczy o stosunkowo niskiej klasie zastosowanego wyświetlacza LCD. Trzeba obiektywnie przyznać, że np. wykonane w pasywnej technologii Philipsy 42PFL7606 czy 42PDL7906 są pod tym względem wyraźnie lepsze, bowiem pod kątem 45 stopni mają kontrast lepszy o odpowiednio o 35 i 50%. Duży spadek kontrastu pod kątem oznacza w zasadzie jedno: tylko użytkownik siedzący na wprost ekranu Toshiby będzie miał zapewnioną optymalną jakość obrazu.

Na plus testowanej Toshiby można zaliczyć fakt, że w przeciwieństwie do wielu rywali z tej kategorii cenowej nie stosuje dynamicznego, niewyłączalnego układu „poprawiania” czerni.

 

Sztuczki i grzeszki

W subiektywnej ocenie Toshiba zapewnia obraz o dobrej ostrości i szczegółowości. Ponadto w trybie “Hollywood noc” obraz nie jest sztucznie wyostrzony jak np. u Philipsa 42PFL7606 fabrycznie w trybie “Film”.

 

Odwzorowanie ruchu

W porównaniu do ubiegłorocznych modeli Toshiba wprowadziła zmiany w opcjach odpowiedzialnych za kontrolę odwzorowania ruchu.  I tak, domyślnym trybem roboczym układu Active Vision M400 (AVM400) jest „Wygładzony”, w którym telewizor dokonuje zauważalnej interpolacji dodatkowych klatek obrazu. Skutkuje to przyjemną dla niewyrobionego oka płynnością ruchu i brakiem zacinania się obrazu (tj. juddera). Z kolei dla wyrobionych użytkowników tryb ten będzie miał zauważalną „nadpłynność” ruchu z wrażeniem ocierającym się niemal o efekt „teatru telewizji”. Niestety obecna w ubiegłorocznych modelach opcja „Tryb Filmu” pozwalająca w pewnym, choć ograniczonym, stopniu regulować stopień interpolacji zniknęła z tegorocznych modeli Toshiby. Trzeba uczciwie przyznać, że do możliwości regulacji stopnia interpolacji dodatkowych klatek obrazu oferowanych np. przez telewizory Samsunga, czy LG sporo jeszcze Toshibie (i innym producentom) brakuje.

Naszym zdaniem najlepszym ustawieniem układu AVM400 jest tryb „Standardowy”, który zwiększa ostrość obrazów ruchomych bez wywoływania kontrowersyjnej nadpłynności. Warto tu zwrócić uwagę na nową opcję o nieprzetłumaczonej na język polski nazwie „Motion Detection Range”. Ten „zakres wykrywania ruchu” ma dwa tryby pracy: Standardowy i Szeroki Kąt. Domyślną wartością jest ta pierwsza, ale z naszym pomiarów wynika, że warto wybrać tryb „Szeroki kąt” który niemal podwaja rozdzielczość obrazów ruchomych!

Jak widać, pozostawienie układu AVM400 z włączonymi domyślnymi parametrami nie jest najlepszym rozwiązaniem. Ogólnie rzecz biorąc odwzorowanie ruchu w Toshibie oceniamy jako bardzo dobre (jak na tę klasą cenową) i na pewno powyżej możliwości Philipsa 42PFL7606.

 

Przetwarzanie wideo

Zarówno na sygnale 576i jak i 1080i deinterlacer nie zachwycił nas swoją skutecznością, która była dość przeciętna. Pomimo tego działanie układu przeskalowywania obrazu można uznać za dobre, bez zniekształceń w rodzaju schodkowania linii ukośnych.

 

3D

Jak już wspominaliśmy Toshiba 42VL863 generuje obrazy 3D dzięki technice polaryzacyjnej wykorzystującej foliowy polaryzator FPR produkcji LG Display. Ponieważ jakość efektów 3D jest bardzo zbliżona, jeśli nie identyczna z obrazami opisywanego wcześniej Philipsa 42PFL7606, odsyłając do jego testu po pełniejszy opis, powtórzmy jeszcze raz najważniejsze zalety tego systemu. Są nimi wysoka jasność, stabilność, brak migotania oraz niemal niewidoczne przenikanie się obrazów lewego i prawego kanału. Minusem są niższa rozdzielczość pionowa oraz ograniczone kąty widzenia. Podsumowując, ogólną jakość efektów 3D oceniamy bardzo wysoko, z wyjątkiem zastrzeżeń dotyczących niskiego kontrastu. Warto podkreślić, że standardowe wyposażenie telewizora stanowią aż 4 pary okularów polaryzacyjnych.

 

Dźwięk

Podobnie jak w innych tegorocznych modelach Toshiby (z wyjątkiem flagowego 55ZL1) jakość dźwięku nie wzbudziła u nas większego entuzjazmu. Bardzo małe głośniki były po prostu w stanie oddać poprawnie wszystkich rejestrów. Najbardziej oczywiście ucierpiały niskie tony, a bez odpowiedniej podstawy basowej muzyka brzmiała dość płasko i mało angażująco. O ile na plus Toshiby można zaliczyć fakt, że dźwięk nie był zniekształcony nawet przy wysokim poziomie wysterowania, to osobom przykładającym dużą wagę do jakości brzmienia zalecamy od razu zakup dobrej jakości zestawu kina domowego, listwy dźwiękowej (tzw. soundbar) lub po prostu podłączenie Toshiby do przyzwoitej mini- bądź mikrowieży.

 

PODSUMOWANIE

ZA:

  • niezłe odwzorowanie kolorów,
  • świetny tryb 3D: stabilny i bez migotania,
  • dobre odwzorowanie ruchu (jak na tę klasę cenową),
  • zaawansowane możliwości regulacji i kalibracji obrazu,
  • duży zakres odtwarzanych plików,
  • dobrej jakości materiały i montaż,
  • stylowy pilot (ale zobacz poniżej),

 

PRZECIW:

  • niski kontrast na wprost,
  • bardzo duży spadek kontrastu pod kątem,
  • stosunkowo kiepska czerń, której jasność rośnie pod kątem,
  • niezbyt równomierne podświetlenie,
  • przeciętne usuwanie przeplotu,
  • dostęp do pewnych opcji wymaga każdorazowego przesunięcia tulei pilota,
  • okresowe niestabilne działanie odtwarzacza multimediów,
  • co najwyżej przeciętny dźwięk.

WERDYKT

Największymi zaletami Toshiby 42VL863 są jakość efektów 3D, dobre odwzorowanie ruchu i kolorów oraz bogate opcje regulacji i kalibracji. Z kolei główną wadą jest niski kontrast, który w dodatku gwałtownie spada pod kątem. Ogólnie rzecz biorąc Toshiba 42VL863 stanowi ciekawą alternatywę dla wszystkich tych, którym z takich czy innych względów nie odpowiada Philips 42PFL7606 czy LG 42LW570S. Model 42VL863 polecamy użytkownikom poszukującym uniwersalnego telewizora 3D za stosunkowo niewielką kwotę, o ile są oni w stanie zaakceptować jego kontrast.

***(*)

© TV TEST 2011